La Tomatina, czyli bitwa na pomidory to coroczna impreza, która ma miejsce w Hiszpanii, w miejscowości Bunol. W tym roku odbędzie się 31 sierpnia. Mogą w niej wziąć udział wszyscy – mieszkańcy i turyści, wystarczy tylko zaopatrzyć się w stare ubranie, (którego nie będzie nam szkoda), gogle, chroniące oczy i dobry humor.
Impreza ta jest jedną z najkrótszych, zazwyczaj trwa tylko godzinę: o rozpoczęciu i zakończeniu obwieszcza ratuszowy gong. Uczestnikami pomidorowego szaleństwa są zarówno mieszkańcy, jak i turyści z całego świata, a także relacjonujący fiestę dziennikarze. Z poprzednich festiwali wynika, że bierze w niej udział około 30 tys. osób.
Skąd wziąć amunicję? Niektórzy przynoszą swoje pomidory z domów lub kupują je w pobliskich sklepach (są to zazwyczaj ci, którzy nie mogą doczekać się rozpoczęcia zabawy i kilka minut przed gongiem zaczynają się nimi rzucać). Wraz z wybiciem gongu przyjeżdżają wielkie ciężarówki zaopatrzone w owe warzywa, łącznie szacuje się, że wykorzystuje się aż 140 ton pomidorów. Rozpoczyna się pomidorowa wojna.
Po godzinie wszystko zaczyna powoli cichnąć, ludzie idą pod prowizoryczne prysznice i zmywają z siebie czerwoną maź, czasami też straż pożarna polewa uczestników wodą z gumowych węży. Resztki pomidorów są bowiem na całym ciele, ubraniu, we włosach. Następnie służby porządkowe czyszczą ulice i plac miasteczka, które wygląda tak, jakby zostało zalane ketchupem.
Czy jest to bezpieczne? Oczywiście nie zawsze mamy stuprocentową pewność, że podczas takiej walki nic nam się nie stanie. Dlatego warto być ostrożnym, a także samemu stosować się do panującej zasady: przed rzuceniem pomidora, trzeba go rozgnieść w ręku, aby nikomu nie zrobić krzywdy. Nie jest to trudne, gdyż pomidory często są przejrzałe. Należy także pamiętać o goglach na oczy i rękawicach ochronnych.
Festiwal La Tomatina organizowany jest w ostatnią środę sierpnia, podczas uroczystości, obchodzonych na cześć patrona miasta św. Ludwika Bertranda. Tak naprawdę nie wiadomo, jak rozpoczęła się ta 65-letnia tradycja pomidorowej walki. Teorii jest klika. Mogła to być sprzeczka między przyjaciółmi podczas posiłku, którzy zaczęli obrzucać się nawzajem jedzeniem lub obrzucenie pomidorami radnych miasta, przez niezadowolonych mieszkańców. Jedno jest pewne: La Tomatina to świetna zabawa, a dowodem na to jest spora liczba osób, która bierze udział w tej pomidorowej fieście.
Impreza ta jest jedną z najkrótszych, zazwyczaj trwa tylko godzinę: o rozpoczęciu i zakończeniu obwieszcza ratuszowy gong. Uczestnikami pomidorowego szaleństwa są zarówno mieszkańcy, jak i turyści z całego świata, a także relacjonujący fiestę dziennikarze. Z poprzednich festiwali wynika, że bierze w niej udział około 30 tys. osób.
Skąd wziąć amunicję? Niektórzy przynoszą swoje pomidory z domów lub kupują je w pobliskich sklepach (są to zazwyczaj ci, którzy nie mogą doczekać się rozpoczęcia zabawy i kilka minut przed gongiem zaczynają się nimi rzucać). Wraz z wybiciem gongu przyjeżdżają wielkie ciężarówki zaopatrzone w owe warzywa, łącznie szacuje się, że wykorzystuje się aż 140 ton pomidorów. Rozpoczyna się pomidorowa wojna.
Po godzinie wszystko zaczyna powoli cichnąć, ludzie idą pod prowizoryczne prysznice i zmywają z siebie czerwoną maź, czasami też straż pożarna polewa uczestników wodą z gumowych węży. Resztki pomidorów są bowiem na całym ciele, ubraniu, we włosach. Następnie służby porządkowe czyszczą ulice i plac miasteczka, które wygląda tak, jakby zostało zalane ketchupem.
Czy jest to bezpieczne? Oczywiście nie zawsze mamy stuprocentową pewność, że podczas takiej walki nic nam się nie stanie. Dlatego warto być ostrożnym, a także samemu stosować się do panującej zasady: przed rzuceniem pomidora, trzeba go rozgnieść w ręku, aby nikomu nie zrobić krzywdy. Nie jest to trudne, gdyż pomidory często są przejrzałe. Należy także pamiętać o goglach na oczy i rękawicach ochronnych.
Festiwal La Tomatina organizowany jest w ostatnią środę sierpnia, podczas uroczystości, obchodzonych na cześć patrona miasta św. Ludwika Bertranda. Tak naprawdę nie wiadomo, jak rozpoczęła się ta 65-letnia tradycja pomidorowej walki. Teorii jest klika. Mogła to być sprzeczka między przyjaciółmi podczas posiłku, którzy zaczęli obrzucać się nawzajem jedzeniem lub obrzucenie pomidorami radnych miasta, przez niezadowolonych mieszkańców. Jedno jest pewne: La Tomatina to świetna zabawa, a dowodem na to jest spora liczba osób, która bierze udział w tej pomidorowej fieście.
Anna Lubińska



