Wrzesień najlepszą porą na górskie wędrowanie

Tatry niezmiennie od wieków przyciągają turystów, narciarzy i miłośników długich, pieszych wędrówek. Stali bywalcy górskiego serca naszego kraju doskonale wiedzą, kiedy najkorzystniej jest je odwiedzić, ale co mają począć Ci, którzy zdecydowali się jednorazowo spędzić tam wakacje bądź za radą znajomych wybierają się tam, by wypróbować miejsce  i połknąć bakcyla „tatromanii”?
Zimą sprawa jest prosta, obojętnie, który miesiąc byleby tylko pod stopami chrzęścił śnieg. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy celem wycieczki jest wędrowanie po tatrzańskich szlakach. Przewodniki turystyczne, foldery reklamowe i witryny internetowe, przemawiają do nas zewsząd zdjęciami zlanych słońcem górskich traktów i Krupówek. Dumnie prezentują się w nich również przytulne wnętrza góralskich kafejek i zaciszne, malownicze stoki i polany. Zachwyceni i urzeczeni zdjęciami i piękną słoneczną  czerwcową, lipcowa bądź sierpniową pogodą za oknem, bierzemy więc urlop i ruszamy w drogę.Na miejscu okazuje się zaś, że piękne górskie ścieżki i polany są pełne turystów, do kafejek nie można wściubić nosa, a kupienie czegokolwiek na straganach, bez ustawicznego pokrzykiwania i potrącania graniczy niemal z cudem. Nie mówiąc już o schroniskach tatrzańskich, które, podobnie jak lokale w Zakopanem, pękają w szwach. Kolejna niespodzianka czeka nas, kiedy spojrzymy na cenniki, które już od pierwszego wejrzenia przyprawiają o drżenie rąk sięgających po portfel. Żaden z folderów nie wspomina również, że wędrowanie po górach w wakacyjne miesiące, kiedy z nieba leje się skwar jest niezwykle uciążliwe.
    Co zatem zrobić, żeby spokojnie spędzić wakacje w górach? Otóż odpowiedź jest prosta, wystarczy poczekać z wyjazdem do września. Początek tego miesiąca cechuje zazwyczaj schyłkowa letnia pogoda, słońce nie jest już tak upalne, wiec nie przeszkadza na szlaku, a  zrudziałe trawy, liście i mchy dostarczają turystom niezwykle urokliwego obrazu Tatr.
Górale obniżają ceny za noclegi, bo rozpoczyna się tzw. nieformalnie studencki sezon, w kafejkach i schroniskach nie trzeba już polować na wolne miejsce, a zakupy na Krupówkach w końcu przypominają rekreacyjny spacer, a nie wysiłkowy maraton. Ponadto warto pamiętać o tym, że górskie szlaki stają się w tym okresie mniej uczęszczane, a co za tym idzie dużo spokojniejsze i atrakcyjniejsze. Nie trzeba deptać sobie po piętach, i czekać w dwugodzinnych kolejkach, żeby wejść na szczyt. Nawet wokół Morskiego Oka spokojnie można usiąść na przybrzeżnych głazach i rozkoszować się, tak rzadką i niezwykłą w tym miejscu ciszą. A dla takich wrażeń naprawdę warto poczekać.

Katarzyna Wróbel

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *