Celem mojej wyprawy był Ołomuniec, który jest zaraz po Pradze najważniejszym zabytkowym miastem w Czechach. Ta historyczna stolica Moraw ma turystom wiele do zaoferowania. Pierwszym przykładem będzie kolumna Trójcy Przenajświętszej z pozłacanymi posągami – zabytek został w 2000 r. wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Urzekająca swoją monumentalnością neogotycka katedra św. Wacława, której budowę w 1107 roku zapoczątkował książę Świętopełk, również zasługuje no to, aby ją zwiedzić. Warto także choć na chwilę przenieść się w czasie – pomogą w tym socrealistyczne zegary astronomiczne wkomponowane w jedną ze ścian ratusza. Miasto jest bogate w muzea, galerie, odnowione kamienice i fontanny. Największą jednak popularnością cieszył się odlany z brązu żółw, który ze stoickim spokojem znosił wszystkie sesje zdjęciowe.
Od razu rzuca się w oczy to, że Ołomuniec jest także bogaty w kościoły – będąc tam w niedzielę, zaskoczona zobaczyłam jednak, że nawet w tym dniu świątynie świecą pustkami. Obiekty sakralne pełnią tylko funkcję zabytkową i estetyczną, nie służą zaś pogłębianiu wiary.
Jak mówi znane przysłowie: „Co kraj, to obyczaj”. Warto zatem poznawać mentalność i sposób patrzenia na świat ludzi innych narodowości, co można połączyć z podziwianiem zabytków danego kraju, które są milczącym świadkiem historii. Jeśli ktoś ma ochotę na taką przygodę, zapraszam do Ołomuńca!



