Szczęśliwie, ze szczodrymi ciemnymi chmurami, obym szedł

Jakiś czas temu nadeszła wstrząsająca informacja, że para polskich kajakarzy – Celina Mróz oraz Jarosław Frąckiewicz – została zamordowana podczas jednej ze swoich wypraw. W momencie popełnienia zbrodni ofiary znajdowały się na terenie Peru, zaś krąg podejrzanych został zawężony do Indian zamieszkujących te tereny, wkrótce też znaleziono winnego tego bestialskiego czynu. Okazało się, że zabójstwa dokonał 29-letni Indianin, który był najprawdopodobniej pod wpływem środków odurzających. Jedyną zbrodnią podróżników, było to, że nie potrafili porozumieć się z tym człowiekiem w jego narzeczu i nie byli w stanie wytłumaczyć mu, że spełnią jego rozkaz o przeniesienie się w inne miejsce. Zachowanie Peruwiańczyka usprawiedliwia ponoć fakt, że wziął ich za białych, którzy zakradają się do wiosek, a następnie porywają i zabijają Indian. Niestety wśród społeczności małych peruwiańskich wiosek takie przeświadczenie jest nader częste.
 Krajowcy zamieszkujący Amerykę południową wierzą w to, iż cała przyroda, zarówno ta ożywiona i nieożywiona jest przesiąknięta bezosobową, wszechpotężną siłą zwaną Wielkim Duchem. Mitologia północnoamerykańskiej społeczności indiańskiej określa to zjawisko mianem Wakan Tanka, co oznacza boską siłę, przenikającą świat. Jest to pierwsza istota i twórca (demiurg) wszechświata. W politeistycznej religii Siuksów Lakota określa się go mianem Wielkiego Ducha. Świat jest więc tutaj żywym organizmem, który czuje i ma zdolność porozumiewania się z ludźmi. Każdy człowiek ma swojego osobistego ducha, który się nim opiekuje. Jest to tzw. zwierzę totemiczne, którego chrześcijańskim odpowiednikiem jest anioł stróż. Zarówno w jednym i drugim przypadku prowadzi on ludzi przez życie. Indiańskie wierzenia są kompilacją tradycji oraz indywidualnych doświadczeń (w tym również mistycznych) Indian, zwykłych członków społeczności, oraz szamana, który pełni również funkcje kapłana, lekarza i pewnego rodzaju kronikarza tradycji plemiennych. Istotną rolę w kulturze Indian północnoamerykańskich odgrywa muzyka bębnów oraz nierozerwalnie połączony z nią taniec. Większość rytualnych tańców odbywa się w kręgu. Czasami aby odróżnić z jakiego plemienia pochodzi konkretny tancerz należy zwrócić uwagę na kierunek, w którym się porusza albowiem tylko to może sugerować jego przynależność plemienną. Wspólny również dla tańców plemiennych jest kontakt stóp z ziemią. Podczas wszelkich rytuałów tanecznych tancerze wyjątkowo mocno uderzają nogami o podłoże, tak jakby chcieli podkreślić związek człowieka z tymże. Z jednej strony wygląda to jak błogosławieństwo z drugiej zaś jak ukorzenie i podziękowania za możność czerpania z niej energii. Płaski bęben jest nierozerwalnie związany z religijnym życiem krajowców. Wierzą oni bowiem, iż bębny to łączniki między nimi i światem duchów. Szamani często nazywają bębny "wierzchowcami", zwracają tym samym uwagę jak wielka jest rola bębna  w kontaktach ze światem bogów. Warto również zauważyć, że podczas rytuałów religijnych niejednokrotnie dochodzi do "podróży na bębnie" co oznacza, że uczestnicy tych obrzędów doznają odmiennych stanów świadomości. Uderzenia bębna zgodne z biciem serca ułatwiają popadnięcie w trans. Według naukowców rytmiczne uderzanie powoduje specyficzne zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym w wyniku pobudzania aktywności sensorycznych ośrodków mózgowych. Co również ważne, rytm wybijany na bębnach podczas ceremonii religijnych krajowców jest bardzo zbliżony do częstotliwości fal mózgowych theta. Bęben jest tak złączony z duchową świadomością Indian, że dla niektórych plemion jest on nie tylko "wierzchowcem", ale także swego rodzaju niszczycielem granic między światem bogów (duchów) a światem ludzi. Również istotnym elementem indiańskiej ceremonii na terenach Ameryki Północnej jest śpiew. Niektóre z pieśni rytualnych to melodyjne recytacje opowiadań o mitologicznych wydarzeniach, historii plemienia, legendach, inne zaś są związane z indywidualnymi doświadczeniami i przeżyciami członków plemienia bądź stanowią formę dziękczynienia dychom i bogom. Najczęściej w pieśniach rytualnych można usłyszeć mowę o nierozerwalnym związku człowieka z przyrodą a co za tym idzie duchami i bogami.
Ogromną rolę pełnią również cykliczne zmiany pór roku. W zależności od tego, czy kultura, w której praktykuje się ceremonie z tym związane, jest nastawiona bardziej na rolnictwo czy myślistwo obchody mają różnorakie znaczenia ponieważ albo uprasza się duchy przodków oraz bogów o przychylność i pomoc w polowaniu bądź o urodzaj na polach i dobre zbiory. Jak istotne były to rytuały, można przekonać się wręcz namacalnie jeśli tylko uświadomimy sobie jak wielka jest liczba i jakość świętych miejsce w Ameryce, są one wręcz kalendarzami astrologicznymi, które wskazują zmianę pór roku, przesilenia wiosenne czy równonoce jesienne. Obserwowanie cykli przyrodniczych, miało na celu nie tylko błaganie o wysłuchanie próśb Wielkiego Ducha o przychylność bądź podziękowań – głównym powodem była chęć włączenia się w rytm świata, wręcz współistnienie z nim na zasadach równowagi panującej we wszechświecie. Całkowicie wierzyli w to że świat jest organizmem żywym, zaś człowiek jako gatunek rozumny został wybrany przez Wielkiego Ducha po to, by wspierać świat w jego nieprzerwanym trwaniu. Od ceremonii i rytuałów, które wykonuje, zależeć ma istnienie natury. podczas ceremonii związanych z cyklami przyrody – śmierci oraz narodzin – człowiek powtarzał gesty wykonywane przez bogów i herosów, dzięki którym powstał świat. W pojęciu Indian człowiek miał więc być tym, który dba o harmonię istnienia. Zmiany pór roku były niezwykle ważne w kulturze indiańskiej ponieważ były odczytywane jako analogia do życia ludzkiego. Każdy z etapów zarówno życia jak i mijających pór roku miał swój niepowtarzalny charakter i można było je na swój sposób „smakować”. Każdy z tych przejawów mijającego czasu przyjmowany był z radością, szacunkiem oraz honorem. Aby dokładnie oddać wierzenia dotyczące przemijania wśród Indian, można posilić się słowami Heraklita: panta rhei – wszystko płynie. Jednakowoż jest to proces niebywale łagodny i równomierny. Zarówno zmiany następujące w przyrodzie podczas kolejnych pór roku były powodem do odprawiania rytuałów tak i kolejne etapy życia były powodem do świętowania.
Niezależnie od miejsca w jakim przyszło się wychowywać i żyć poszczególnym ludziom, śmierć bliskich w każdej kulturze traktowana jest jako swoiste sacrum, zaś obrzędy z nią związane oddają istotę człowieczeństwa jak również jego stosunek tak do kresu życia jak również przemijania jak i samego życia. Pośród Indian zamieszkujących terytoria Ameryki Południowej ze szczególną czcią żegna się zmarłych, mimo, iż według wierzeń plemiennych pozostają oni wśród żywych pod postacią elementów przyrody ożywionej lub nieożywionej.
Rdzenni mieszkańcy kontynentu południowoamerykańskiego wierzyli w zmartwychwstanie oraz inkarnację duszy po śmierci. Duchy zmarłych przedstawiano jako istniejące i działające pod postacią roślin, zwierząt jak również przedmiotów. Wg podań miały one w sposób widzialny i niewidzialny wpływać na losy ludzi oraz kontaktować się z nimi aby udzielić im pomocy, bądź pełnić rolę pośrednika między światem ludzi a bogami, tym samym duchy zmarłych przyczyniały się do urodzajności pól oraz powodzenia na polowaniach.
Wśród członków plemienia Abipon (obecnie tereny północnej Argentyny), powszechny był zwyczaj, że podczas ceremonii pogrzebowych, kobiety – wyłączając dziewczęta niezamężne – przez dekadę tańczyły w rytm bębnów i grzechotników. Podczas tych obrządków wychwalano zmarłego i pomstowano o zemstę za jego odejście ze świata ludzi. W zamian za udział w tych obrzędach kobiety otrzymywały cenne podarki. Plemię Chibcha (w przeszłości zamieszkujące tereny dzisiejszej Kolumbii) praktykowało zwyczaj w którym kobiety towarzyszyły w pośmiertnej wędrówce swych męzów. W tym celu kobiety odurzane były mieszanką chicha  oraz tytoniu. Specjalnym dodatkiem była datura, której korzeń, nasiona oraz liście wykorzystywane są w produkcji środków narkotycznych. Kobiety, które potraktowano takim specyfikiem, grzebano żywcem razem ze swoimi mężami. Okres żałoby drastycznie również obchodzono pośród plemion Tereno i Aymara (obecnie są to nieliczni mieszkańcy Peru). Wśród tych pierwszych, niezwykle popularnym rytuałem było przez miesiąc od śmierci męża i ojca aby żona i żeńska linia potomstwa rozrywała sobie piersi za pomocą ostrych kawałków drwa. Rany zaś winny były nacierać wilgotną ziemią siedząc przy tym nago w rogu chaty. Podczas tych praktyk nie wolno im było na nikogo spojrzeć a tym bardziej w jakikolwiek sposób komunikować się z  kimkolwiek. W przypadku członkiń kolejnego z wymienionych powyżej plemion okres żałoby był równie niecodziennym zjawiskiem albowiem w chwili śmierci kobiety w połogu bądź kobiety, którą podejrzewano, iż mogłaby być czarownicą, grzebano ją twarzą do ziemi. Czasami praktykowano również palenie zwłok w celu ochrony tychże przed pożarciem przez zwierzęta. Częstym zwyczajem, który związany był ze zgonem bliskich osób było również obcinanie sobie palców. Wśród członkiń plemienia Timbu praktyka ta była nieodłącznym elementem czynności pogrzebowych, kiedy brakowało palców u rąk obcinano palce u stóp. Natomiast kobiety z plemienia Charrua (ob. Urugwaj) nie tylko praktykowały kaleczenie członków ale raniły sobie również biodra i ramiona włócznią bądź też nożami należącymi do zmarłego współplemieńca. Kobiety z plemienia Warrau (obecna Wenezuela) po śmierci małżonka wyciągały z ziemi wszystkie rośliny, które ten wcześniej zasadził.
Wszystkie te obrzędy mimo, iż są tak samo podobne jak różne mają na celu przypominanie Indianom o tym, że życie jest tylko ułamkiem tego co czeka ich duszę i że spotkają się jeszcze ze swoimi bliskimi bądź to w kolejnym etapie inkarnacji bądź to podczas rytualnych obrzędów w których zmarły występuje pod postacią krzewu bądź kamyczka. Wśród Indian Pueblo śmierć traktowana jest jako ogromna strata. Współplemieńcy obcinają zmarłemu pukiel włosów, który następnie zostaje spalony aby dym z tegoż oczyścił duszę żałobników ze zbytniego smutku. Pośród plemienia Zuni utarł się zwyczaj szybkiego pochówku bez udziału szamana. Krótki czas trwania ceremonii pogrzebowych związany jest z próbą oszczędzenia cierpienia tym, którym zmarły był niezwykle bliski. Również ich niebywały kult życia powoduje, że każda strata współplemieńca jest niezwykle bolesna. Jeśli jednak żałoba trwa zbyt długo osoba, która ja odczuwa winna udać się w odosobnienie na okres czterech dni, gdzie poddaje się rytuałom oczyszczającym od smutku i boleści.
Jednakowoż rytuały Indian to nie tylko smutne powinności podczas pochówku bliskiego współplemieńca, to również radosne ceremonie związane z dojrzewaniem młodych członków społeczności. Są to tzw. rytuały odnawiania określane również mianem renewalu [od ang. reneval =  odnowienie] i mają  raczej symboliczny charakter, wyrażany za pomocą różnego rodzaju inicjacji. Wbrew temu co może myśleć osoba zupełnie niezorientowana w kulturze Indian obrzędy związane z dojrzewaniem w tych społecznościach mają niewiele wspólnego z akcentowaniem dojrzałości biologicznej. Jest to raczej potrzeba zaakcentowania zmiany statusu społecznego, aby nie traktować określonej osoby jako dziecka a już jako osobę o pełnej przynależności plemiennej. Jednakowoż w plemieniu Zuni utarł się pogląd jakoby krew z pierwszej menstruacji była lekiem na wszelkie choroby, dlatego podczas tejże dziewczyna namaszcza swoją krwią wszystkich pragnących doznać „łaski” tak duchowej jak i fizycznej. Podobne obrządki były praktykowane również w plemieniu Apaczów gdzie dziewczęta nabierały „mocy magicznej” i błogosławiły potrzebujących.
Ceremonia w której kultywuje się okres dojrzewania zazwyczaj trwa cztery noce zaś ostatnia z nich poświęcona jest śpiewom. Wówczas to ciała menstruujących dziewcząt poddaje się masażom. O świcie biegną one w kierunku wschodzącego słońca i poddają się rytualnemu myciu głowy. Głównym punktem ceremonii jest symboliczne wpisanie jej w obręb świata. Starszy człowiek usypuje przed nią kolorowy obraz z piasku, jednocześnie instruując, co oznaczają kolejne symbole na obrazie. Jeżeli podczas tych ceremonii pojawi się deszcz bądź zbiera mgła oznacza to, że dziewczyna otrzymuje „znaki" od mitycznego świata, który szykuje dla niej pewną wizję. Być może otrzyma nowego ducha opiekuńczego lub coś niezwykle ważnego wydarzy się w jej życiu. Ma to związek z kreacją świata wg Indian Nawaho jak również roli kobiety w jego tworzeniu, oraz wykorzystywaniem przez nią mocy (medycznej), która ma siłę zarówno uzdrawiającą jak i śmiertelną. Moc ta jest ofiarowana dziewczynie przez Księżyc i nazywana jest potocznie „twórczą, nadprzyrodzoną energią". Wszystko więc zależy teraz od wizji i przekazu, jaki został przygotowany dla młodej kobiety przez duchy.
    W przeciwieństwie do dziewcząt, które bez względu na odgrywaną w społeczności rolę nie mają społecznego przymusu przechodzenia przez rytuały inicjacyjne chłopcy przechodzą w swojej młodości nawet do kilku obrzędów inicjacyjnych w zależności od tego jakie cele przed sobą postawili i jak wyobrażają sobie swoje życie. Chłopcy, którzy przechodzą inicjację związaną z przejściem od dzieciństwa do dorosłości mają okazję poznać arkana „mocy” rytułału, który określa się mianem szałasu pary. Jest to rytuał w którym do kolistego szałasu, którego kształt łudząco przypomina skorupę żółwia szaman sypie zioła oraz inne substancje o płynnej konsystencji. Opowiada w tym czasie o mistycznych istotach, które przybywają wówczas do szałasu i obdarzają chłopca swoimi mocami. Podczas tej ceremonii odmawia się również modlitwę dziękczynną. Od tego czasu chłopiec ma prawo do rytualnego oczyszczania się przed każdym ważnym wydarzeniem jak również z „potrzeby” serca. Kobiety również mogą brać udział w powyższym rytuale oczyszczenia jednakowoż nie jest to w ich przypadku konieczne, gdyż kobiety co miesiąc oczyszczają się w sposób naturalny. Jeśli jednak chcą pogłębić swoją relację z duchami mają do tego pełne prawo. To co dzieje się podczas tego obrzędu jest chronione tajemnicą. Każdy kto przeżywa ten swego rodzaju uświęcony stan pragnie zachować go tylko dla siebie. Podczas tego rytuału ponownie spotyka się z Matką Ziemią, oczyszcza organizm z toksyn oraz toczy się walkę z samym sobą. Dzięki temu buduje się duchową świadomość, nabiera energii oraz uświadamia się sobie swoje mocne i słabe strony, które próbuje przekuć na zalety.
Niestety do naszych czasów przetrwało niewiele plemion indiańskich. Winić za to można cywilizację europejską podczas misji kolonizacyjnych na tych terenach. Plemiona, które zdobyły się na przeciwstawienie temu procederowi mogą poszczycić się pięknymi i niespotykanymi nigdzie indziej zwyczajami, kultywowanymi od pokoleń, są to plemiona zamieszkujące głównie terytoria nadamazońskie.

Justyna Wojtczak

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *