Znikające zabytki

W Polsce w okresie transformacji ustrojowej zamknięto wiele zakładów przemysłowych. Nastąpiły nieodwracalne zmiany. Te przemysłowe zakłady często były fabrykami- gigantami i zajmowały wiele hektarów ziemi, która stała się łakomym kąskiem dla nowych developerów. Chcą oni wznosić nowe, zamknięte osiedla (często z betonowymi placami). Niektóre pomysły byłyby po prostu świetne, ale w takich ośrodkach fabrycznych jak Łódź uległy dewastacji i zniknęły z powierzchni ziemi wspaniałe zabytki architektury XIX- wiecznej. Nikt nie jest w stanie określić, ile takich zabytków zniknęło w całym kraju. Mechanizm tego zjawiska jest zawsze taki sam: rozbiórka od wewnątrz opustoszałego budynku bądź podpalenia przez nieznanych sprawców. W Warszawie np. słynna przedwojenna willa A. Chowańczaka (zwanego królem futer) była już trzykrotnie podpalana.
  Wiele z tych obiektów mogłoby znaleźć się w rejestrze wojewódzkich konserwatorów zabytków. Niestety poprzez opieszałość władz (w Łodzi długo nie było żadnego konserwatora zabytków), brak zagospodarowania przestrzennego terenów bądź niezrozumiałą indolencję osób odpowiedzialnych za stan prawny, nic się nie dzieje, by ocalić dla przyszłych pokoleń coś, co tworzy wspaniały, niepowtarzalny klimat architektoniczny i nadaje swoisty charakter danym miejscom.
Obiekty już dawno zamknięte są często sprzedawane, a nowy nabywca deklaruje zachowanie istniejącego stanu, a nawet renowację, a później nic z tego nie wynika. Przykładem może być słynna ponad stuletnia hala targowa- „Koszyki” w Warszawie.
Zabytki znikają. Dawna parowozownia na warszawskiej Pradze, zabytkowa willa w dzielnicy Cygański Las w Bielsku-Białej, to znane i udokumentowane przykłady. W całym kraju zjawisko jest powszechne, choć osłania je tajemnica milczenia.

Agata Domeradzka

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *