Pilot uzależniony

Pilot wycieczki realizujący na trasie zleconą obsługę pilotarską jest w różny sposób uzależniony od swojego otoczenia, szczególnie wtedy, gdy zleconą pracę chce wykonać w pełni profesjonalnie. Kiedy stara się dopilnować możliwie najlepszego wykonania konkretnych usług wobec gościa, uczestnika imprezy turystycznej, wycieczkowicza, przewidzianych w realizowanym produkcie turystycznym w postaci wycieczki. Stanowiącej – poza atrakcjami turystycznymi – pakiet świadczeń, bez których turysta nie mógłby uzyskać ich pełnej wartości użytkowej.

Wszystko zależy od tego, jak będzie przebiegała współpraca pilota z biurem podróży, z kierowcami autokaru, z różnego rodzaju służbami oraz z gastronomią i z hotelami, z których korzystają uczestnicy na trasie wycieczki. Podobna zależność pilota zachodzi przy współpracy z obsługą zwiedzanych obiektów i z przewodnikami turystycznymi.

Zaś przewodnicy są uzależnieni od wynajmującego ich organizatora imprezy, którego na trasie reprezentuje pilot wycieczki. I to z nim powinny być uzgadniane obiekty do zwiedzania, a także zakres, poziom i czas przekazywania grupie informacji. Ponadto przewodnicy powinni wiedzieć, gdzie uczestnicy wycieczki już byli, co widzieli i co jeszcze mają do zobaczenia i do przeżycia w trakcie całej imprezy turystycznej. Tak, aby wzajemna korelacja przewodnika z pilotem miała charakter uzupełniania, a nie powielania przekazanych już wcześniej informacji.

Z pewnością podstawową zasadą pełnego profesjonalizmu takiej współpracy powinno być niejako zamykanie grupy przez pilota w trakcie całego zwiedzania z przewodnikiem. Uczestnicy wycieczki wędrują wtedy znacznie bardziej zwartą grupą, a i przewodnik ma wtedy lepszą orientację w optymalnym oprowadzaniu tak zorganizowanej grupy.

Można to dokładnie zauważyć w sposobie oprowadzania turystów po Muzeach Watykańskich w Watykanie. Przemieszczają się tam niezliczone tłumy zwiedzających, oprowadzanych przez przewodników oznaczonych różnokolorowymi parasolkami, aby nikt z turystów się nie zgubił. I pewnie dlatego pilotka polskiej grupy swego czasu uznała, że po przejęciu jej wycieczki przez watykańską przewodniczkę może już zająć się własnymi sprawami. Tyle tylko, że w trakcie oprowadzania przy kolejnych mijanych salach muzealnych ze strony przewodniczki padało niezmiennie to samo pytanie, czy już są wszyscy uczestnicy wycieczki. 

Później zaś, po zakończeniu zwiedzania Muzeów Watykańskich, pilotka dopytywała się, o czym mówiła oprowadzająca po nich przewodniczka. W ten sposób doszło do zupełnej dezorientacji osób obsługujących wycieczkę, do której nie powinno dojść w profesjonalnej obsłudze pilotarsko-przewodnickiej. Stąd ta konieczność stałej współpracy pilota z przewodnikiem w trakcie całego zwiedzania.

Tym bardziej, że pilot jest potrzebny nie tylko w zatłoczonych Muzeach Watykańskich, ale w każdym innym miejscu, w którym przebywa powierzona mu grupa wycieczkowa. Szczególnie tam, gdzie nie jest w pełni bezpiecznie, gdzie należy zachować możliwie najwięcej ostrożności.

Z pewnością do takich miejsc należą udostępnione do zwiedzania kopalnie. To właśnie w nich pilot – wraz z oprowadzającym przewodnikiem – powinien dołożyć wszelkich starań, aby uchronić uczestników realizowanej przez siebie imprezy od jakichkolwiek niebezpieczeństw. Powinien być cały czas z grupą, gdyż uchybienie temu obowiązkowi podważa podstawową zasadę profesjonalnej obsługi pilotarskiej. Tak jak to było swego czasu na Dolnym Śląsku, gdzie pilot wycieczki powierzył swoją grupę miejscowemu przewodnikowi muzealnemu, a sam zajął się konsumpcją w miejscowym barze.

Jarosław A. Janowski –Wyższa Szkoła Bankowa we Wrocławiu

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *