Tak się działo w przeszłości, zresztą w różnych uwarunkowaniach, w dobie feudalizmu, polski demokratycznej i w okresie ustroju socjalistycznego.
Nie byłoby z pewnością „idealnego miasta” Zamościa, gdyby nie światła wizja hetmana Jana Zamoyskiego. Miasto powstało jak na tamte lata (1580 r.) błyskawicznie.
W połowie XIX w. zaczęła rozwijać się sieć kolejowa. Jednak choć od uruchomienia kolei minęło ponad 150 lat, nadal na mapie naszego kraju można łatwo wykreślić granice zaborów, śledząc tylko gęstość dróg żelaznych, do której w późniejszych latach niewiele dodano. W szybkim tempie powstawały koleje lokalne, np. trasę „ciuchci” wilanowskiej budowano tylko dwa lata, rok dłużej trwało wytyczenie i uruchomienie pierwszej polskiej kolei elektrycznej EKD (dziś WKD) z Warszawy do Milanówka i Grodziska Mazowieckiego (1925-1927). Jakże szybko powstawała Gdynia i miasta Centralnego Okręgu Przemysłowego, np. Stalowa Wola, Mościce koło Tarnowa.
Wieki zryw towarzyszył odbudowie Kalisza – miasta prawie całkowicie zniszczonego w okresie pierwszej wojny światowej. Tempo odbudowy kraju po drugiej wojnie światowej było bardzo duże, z ruin podniesiono m.in. staromiejskie dzielnice Warszawy, Gdańska, Wrocławia, Poznania. Jednak radości odbudowy nie dzieliły inne miasta, np. Kołobrzeg, Głogów, Elbląg, Kostrzyn nad Odrą. Fakty zaniechań odbudowy nie były oczywiście eksponowane. Późniejsza historia wynagrodziła te miasta. Zwłaszcza Elbląg i Głogów są teraz odbudowywane zgodnie z przekazami ikonograficznymi. Potrzebny był zryw. Tym razem, już w nowych warunkach do odbudowy włączyli się partnerzy prywatni.
Zrywy towarzyszyły także okresowi PRL. Choć wielkie inwestycje, jak warszawska Wisłostrada, Trasa Łazienkowska, droga szybkiego ruchu Warszawa-Katowice powstawały w wyniku zaciągania wielkich kredytów, to jednak nie powstałby one z pewnością jeszcze bardzo długo, gdyby nie ów zryw. Podobnie było z odbudową Zamku Królewskiego w Warszawie, jednak w tym przypadku widoczne było duże zaangażowanie społeczeństwa.
Gdy powstawały koleje, budowano niekiedy reprezentacyjne dworce, które były wizytówką wielu miast. Po latach, wraz ze spadkiem zainteresowania transportem kolejowym, pojawiły się liczne stacje i stacyjki opuszczone i zaniedbane. Dotyczyło to niestety także dworców w wielkich polskich miastach.
Dobrze, że dobre zrywy pojawiają się i w dzisiejszych czasach. Ich przejawem jest choćby konsolidacja społeczeństwa wokół budowy Muzeum Powstania Warszawskiego. Taką mobilizacją są mistrzostwa UEFA EURO. Polska potrzebuje takich wyzwań i mobilizacji. Obok stadionów uatrakcyjnia się przestrzeń publiczna, zmienia się pejzaż wielu miast, a nawet zabytkowe odnowione dworce kolejowe np. w Skierniewicach czy Białymstoku są dziś prawdziwymi ozdobami tych miast.
Dobrze, że Polska zmienia się na korzyść i warto odwiedzać te miejsca. Jednak w tradycji polskiej turystyki jest krajoznawstwo prawdy, które nakazuje odkrywać i piętnować wszelkie przejawy niegospodarności. Czy np. dawne stadiony sportowe, które dziś pokrywa las, nie będą kiedyś wdzięcznym terenem badań archeologicznych, wykazujących wyższość kultur dawnych nad dzisiejszymi.
A jeśli nie da się funkcjonować bez zrywów, to trudno. Niech to będzie akcja „Precz z głupotą, zaniedbaniem, niegospodarnością”. I to nie tylko uwagi na wstyd przed gośćmi odwiedzającymi Polskę w dniach piłkarskich zmagań, ale z uwagi na wstyd przed samymi sobą.
Jan Paweł Piotrowski



