Euro 2012 zbliża się wielkimi krokami, a razem z nim… podwyżki cen. Gdzie możemy się ich spodziewać? Głównie w gastronomii i hotelarstwie. Co ciekawe, podwyżki te mogą być uzależnione głównie od kibiców i ich kraju pochodzenia. Oczekująca ponad 100 tysięcy rosyjskich kibiców Warszawa szykuje się do podwyżek cen wódki. Gdańszczanie i Wrocławianie liczą na turystów irlandzkich i czeskich, można się zatem spodziewać droższego piwa. Dużym zainteresowaniem będą się zapewne cieszyć polskie przysmaki. Wielbiciele barów szybkiej obsługi też znajdą tu dla siebie dużo możliwości i… wyższe ceny.
Zjawisko to nie dotyczy tylko gastronomii. Hotelarze zakasują już rękawy na zagranicznych gości. Szacuje się, że ceny za nocleg mogą być nawet dziesięć razy wyższe niż do tej pory! Nieciekawie jest przede wszystkim w Trójmieście, gdzie ceny urosły do niewyobrażalnych rozmiarów. Pokój, który kosztuje około 300 złotych może kosztować nawet ponad 3000 złotych. Niektórzy obawiają się, że chęć zarobku może okazać się zgubna. Dobrym przykładem na to jest Wiedeń, w którym cztery lata temu ceny przekroczyły granice zdrowego rozsądku, co doprowadziło do odwrotnej niż oczekiwana sytuacji. Kibice, zszokowani wygórowanymi cenami austriackiej stolicy zarezerwowali miejsca noclegowe poza miastem. Zdziwienie hotelarzy wiedeńskich było ogromne, gdy okazało się, że kibice nie są zainteresowani ich ofertami. Nawet radykalne obniżki cen nie pomogły i podczas turnieju większość hoteli w Wiedniu świeciła pustkami. Miejmy nadzieję, że takie nieszczęście nie spotka naszych rodzimych przedsiębiorców i horrendalne podwyżki są tylko testem rynku. Co ciekawe, wzrost cen jest oczekiwany głównie w przystadionowych lokalach i hotelach, a także w centrach miast.
Możemy się tylko cieszyć z przedsiębiorczości rodaków i prawdopodobnego wzrostu ich dochodów. Jednak problem może pojawić się już po zakończeniu rozgrywek piłkarskich, gdyż jest wątpliwe, że restauratorzy i hotelarze wrócą do dawnych cen.
Iwona J. Fluda
Zjawisko to nie dotyczy tylko gastronomii. Hotelarze zakasują już rękawy na zagranicznych gości. Szacuje się, że ceny za nocleg mogą być nawet dziesięć razy wyższe niż do tej pory! Nieciekawie jest przede wszystkim w Trójmieście, gdzie ceny urosły do niewyobrażalnych rozmiarów. Pokój, który kosztuje około 300 złotych może kosztować nawet ponad 3000 złotych. Niektórzy obawiają się, że chęć zarobku może okazać się zgubna. Dobrym przykładem na to jest Wiedeń, w którym cztery lata temu ceny przekroczyły granice zdrowego rozsądku, co doprowadziło do odwrotnej niż oczekiwana sytuacji. Kibice, zszokowani wygórowanymi cenami austriackiej stolicy zarezerwowali miejsca noclegowe poza miastem. Zdziwienie hotelarzy wiedeńskich było ogromne, gdy okazało się, że kibice nie są zainteresowani ich ofertami. Nawet radykalne obniżki cen nie pomogły i podczas turnieju większość hoteli w Wiedniu świeciła pustkami. Miejmy nadzieję, że takie nieszczęście nie spotka naszych rodzimych przedsiębiorców i horrendalne podwyżki są tylko testem rynku. Co ciekawe, wzrost cen jest oczekiwany głównie w przystadionowych lokalach i hotelach, a także w centrach miast.
Możemy się tylko cieszyć z przedsiębiorczości rodaków i prawdopodobnego wzrostu ich dochodów. Jednak problem może pojawić się już po zakończeniu rozgrywek piłkarskich, gdyż jest wątpliwe, że restauratorzy i hotelarze wrócą do dawnych cen.
Iwona J. Fluda



