Dużym zainteresowaniem w okresie zimowym, cieszą się tradycyjne kuligi. Przejażdżka saniami ciągniętymi przez konie, płonące pochodnie, widok gór pokrytych śniegiem – pozwalają wczuć się w iście góralski klimat.
Bez trudu wybierzemy się na kulig w Zakopanem, Wiśle czy Szczyku. Nie oznacza to, że w innych miejscowościach brakuje tej atrakcji. Organizatorzy kuligów w tych miastach, oferują przejazdy w dowolnie wybranej miejscowości. Każdy pełnoletni uczestnik dostaje piersiówkę ze słodką wódeczką. Dodatkowo, za 5 zł można kupić pochodnię. Cena takiego kuligu to 40-50 zł/os.
Jeżeli oferta poszerzona jest jeszcze o kolację i występ kapeli góralskiej, koszt zwiększa się do ok. 130 zł/os. Puste miejsce w saniach czy dorożce kosztuje ok. 30 zł, a wynajęcie muzykanta, który grałby także podczas drogi to koszt około 100 zł.
W Zakopanem oferowane są tzw. miejskie kuligi. Trasa biegnie ulicami miasta. Przejażdżki zazwyczaj kończą się ogniskiem, poczęstunkiem albo zabawą z miejscową kapelą. Można także wybrać ofertę z góralskim gawędziarzem. Czas trwania przejazdu w każdej ofercie jest trochę inny, czasami jest to pół godziny, a czasami godzina i dłużej.
Sanie mkną także dolinami Chochołowską czy Kościelską. Organizowane są w dzień, jak i w nocy. Trasa kończy się tradycyjnym, regionalnym poczęstunkiem. Dorośli mogą rozgrzać się grzanym winem, dzieci zaś herbatą. Takie opcje są z reguły droższe. Ceny zależne są od ilości osób, od menu i rodzaju dodatkowych atrakcji.
Kuligi w Wiśle można wzbogacić o zbójnickie napady, kurs góralskich tańców, a także gawędy miejscowych górali. Po przejażdżce turyści rozkoszują się smakiem pieczonego prosiaka, oscypka, tradycyjnej kwaśnicy czy żurku.
Organizowane są kuligi i biesiady dla osób indywidualnych, szkół i firm. Grupy zorganizowane mogą liczyć nawet do 150 osób.
Pamiętajmy, że cenę i konfigurację oferty zawsze możemy negocjować. Zabawa taka, z pewnością pozostanie nam w pamięci na długo.
Katarzyna Łysiak



