Warto zauważyć, że dla 27 krajów Unii Europejskiej oraz Szwajcarii wyniki branży hotelarskiej za rok ubiegły są dodatnie. W żadnym z tych państw nie zakończono roku ze spadkiem obłożenia – nawet przy takiej rozbieżności, jaka została zaobserwowana pomiędzy stagnacją w Szwajcarii (+0.4%) i znaczną poprawą stanu rzeczy w Polsce (+9.4%).
Notabene, poziom wydajność branży w Szwajcarii jest lokowany wśród najwyższych; z drugiej strony Polska sporadycznie korzystała z faktu półrocznej prezydencji w Unii Europejskiej, a mogło to być lepiej wykorzystane do działań autopromocyjnych, generujących wzmożony ruch turystyczny (zarówno biznesowy, jak i wypoczynkowy). Kraje najbardziej aktywne na polu hotelarstwa, takie jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy czy państwa Beneluxu, odnotowały od 4 do 6% wzrostu, co lepiej oddaje kondycję europejskiego rynku.
Największe obłożenie miejsc hotelowych miało miejsce w centrach biznesowych i stolicach (m.in. w Amsterdamie, Berlinie, Gandawie, Hamburgu, Londynie, Monachium, Paryżu czy w Zurychu). Jednak niezaprzeczalnie prym wiedzie stolica Zjednoczonego Królestwa z wynikiem 85%. A na drugim biegunie znajdują się miasta hiszpańskie (Sewilla, Saragossa) i włoskie (Bolonia), co odzwierciedla trudności na rynkach krajowych. Co ciekawe, miasta, które charakteryzują się sezonowo wysokim obłożeniem miejsc hotelowych, uzależnionym od wystaw i targów (np.: Cannes czy Hanower), zanotowały wzrost w roku ubiegłym..
Mateusz Łapiński



