Przejdźmy na podwórko turystyczne, specjalnie piszę „na podwórko”, gdyż zachęcam do spojrzenia nie od frontu, ale „od kuchni”.
W wielu miejscach kraju powstają różnorodne strategie rozwoju, których celem jest przybliżenie świetlanej przyszłości. Słusznie, przecież wszyscy marzą o świetlanej przyszłości. Ale dlaczego twórcy kolejnych strategii dość często nie kwapią się, aby poznać strategię starą. Czy była ona realizowana, jeśli nie, to dlaczego? A może była, jak wiele innych dokumentów zupełnie nieznana potencjalnym realizatorom? A może nie przetłumaczono jej na język bliższy przeciętnym zjadaczom chleba (dziś przeciętnym zjadaczom kebabów i pizzy)? A więc jeśli odrzucamy stary dokument, to czyńmy to świadomie.
Zmiany dotyczą prawie wszystkiego. W naszym kraju są nieliczne przypadki poszanowania starych, sprawdzonych nazw, choć przecież jest to ważne nie tylko szacunku dla historii, ale zwykłego rachunku ekonomicznego.
Zmiany dotyczą nazw sklepów, lokali gastronomicznych, właściwie wszystkiego. Chyba nigdy nie wpadnie do głowy takim firmom jak np. Blikle, która nie zechce stać się raptem np. „Super-Ciastexem”.
Nazewnicze reformy dotyczą też nazw pętli tramwajowych, ulic, placów. Tuż po polskich przemianach w latach 1989-1990 próbowano np. zmienić w pewnym mieście nazwy ulic Czerwonych Wierchów i Radzieckiej. Przecież inicjatorzy tych zmian nie musieli wiedzieć, że pierwsza nazwa pochodzi od tatrzańskich szczytów, a druga powstała w wieku XIV i była związana z radą miejską. To dobrze, że posłuchali podpowiedzi i zmienili zdanie. Bezpieczne pozostają natomiast we wszystkich ustrojach nazwy ulic na warszawskiej Saskiej Kępie, np. Obrońców i Zwycięzców, gdyż zawsze dają się wytłumaczyć zgodnie z aktualną poprawnością polityczną.
Są jednak sytuacje, w których zmiany są konieczne i tak np. hipotetyczną ulicę Degrengolady
można zmienić na ulicę Wszystkiego Najlepszego, ale tylko wtedy gdy jest to zmiana uzasadnioną. Natomiast nową trasę rowerową, biegnącą obok tej ulicy, proponuję nazwać Szybką Ścieżką Legislacyjną.
A może warto założyć Towarzystwo Świadomego Nazewnictwa?
Jan Paweł Piotrowski



