Jurapark w Bałtowie – Totalne zaskoczenie…

Do Juraparku w Bałtowie jechałem nastawiony sceptycznie. Ot, taki swojski, prowincjonalny Disneyland… Teraz już wiem, jak bardzo się myliłem. Na długiej ścieżce, którą spokojnie można określić dydaktyczną, przemieszczamy się jak wehikułem czasu, oglądając zaczarowany świat stworzeń, żyjących na ziemi na przestrzeni milionów lat. Świetnie odwzorowane, prehistoryczne zwierzęta powstały pod nadzorem naukowców, a tworzący te często kilkudziesięciometrowe "maskotki" artyści oddali je w najdrobniejszych szczegółach. Nie zapomniano też o naszych pociechach. Dla nich na wielkim 3,5-hektarowym terenie bałtowskiego parku przygotowano wiele niespodzianek, które mogą uniemożliwić nam jego opuszczenie przez długie godziny. Atrakcją, której nie da się zapomnieć, jest oceanarium. Tu znów spotkało mnie zaskoczenie. W niepozornie z zewnątrz wyglądającym obiekcie można nie tylko stanąć oko w oko z ichtiozaurami, ale także przeżyć dreszczyk emocji…
Biorąc pod uwagę, że jest na co skierować obiektyw, nigdzie nie ma zakazów fotografowania i nikt nie zabrania późniejszej publikacji naszych zdjęć, Jurapark w Bałtowie uznałem za obiekt przyjazny fotowypadowcom. Zresztą do Bałtowa i tak pojechać trzeba. Dlaczego? To w następnym fotoreportażu… C.D.N.

Piotr Żyła

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *