Jeżeli skupimy się tylko na spalarniach odpadów, to unijnych wymogów gospodarki odpadami nie wypełnimy – podkreślił w rozmowie z portalem wnp.pl Michał Dąbrowski, wiceprzewodniczący Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, prezes Remondis Sanitech Poznań. Dodał, że negatywne skutki dla rynku może przynieść także przekazanie odpowiedzialności za odpady gminom.
– Warto zastanowić się nad tym, co stało się z programem budowy spalarni odpadów w Polsce. Zakładał on wybudowanie do końca 2015 r. kilkunastu obiektów. Obecnie pozostało ich kilka i do tego nie w głównych centrach wytwarzania odpadów jak Górny Śląsk czy Warszawa, ale w miastach sporych, ale nie największych. Trwające postępowania na budowę spalarni toczą się z dużymi problemami, gdyż wcześniej nie uwzględniono w nich wszystkich ryzyk – zaznaczył Dąbrowski.
Dodał, że na tym tle wyróżnia się inwestycja w Poznaniu, gdzie miasto chce wybudować spalarnię wspólnie z partnerem prywatnym. Obecnie trwają tam jeszcze negocjacje z zainteresowanymi podmiotami.
– Poznański eksperyment, jeżeli się powiedzie, będzie wzorem dla innych miast, które zdecydują się na partnerstwo publiczno-prywatne w zakresie budowy spalarni odpadów. Natomiast jego klęska oznaczałaby najpewniej fiasko formuły PPP przy tego typu przedsięwzięciach – powiedział Dąbrowski.
Dąbrowski podkreślił, że sama budowa spalarni nie rozwiązuje problemów gospodarki odpadami.
– Trzeba pomyśleć o tym, czy spalarnie odpadów są celem, czy środkiem. Nie ma wątpliwości, że są środkiem do realizacji celów zawartych w dyrektywach i innych aktach prawnych. Jednak spalarnie załatwiają nam dwie sprawy – redukcję odpadów biodegradowalnych oraz wykorzystanie energii odnawialnej. Natomiast w ogóle nie załatwiają nam kwestii ponownego odzysku i recyklingu 50 proc. plastików, metali, papieru i szkła, który do 2020 r. musimy osiągnąć – wskazał.
Dodał, że w tym celu muszą powstać też inne instalacje.
– Wpierw musimy jednak zacząć od edukacji ekologicznej, a potem przejść do takiego systemu przetargów na selektywną zbiórkę odpadów, który pozwoli na maksymalny efekt ekologiczny. Na koniec będzie potrzebne skierowanie strumienia wyselekcjonowanych odpadów do odpowiednich zakładów oraz ich recykling – wyjaśnił Dąbrowski.
– Przy tym wszystkim nie można też zapomnieć o karach dla tych, którzy nie będą wywiązywać się z przepisów. Podsumowując, jeżeli skupimy się tylko na spalarniach odpadów, to unijnych wymogów gospodarki odpadami nie wypełnimy – ocenił.
Zdaniem Dąbrowskiego, nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która weszła w życie z początkiem 2012 r., może przynieść negatywne skutki dla rynku gospodarki odpadami. Przewiduje ona, że najpóźniej do połowy 2013 r. gminy przejmą odpowiedzialność za odpady komunalne wytwarzane na ich terenie, a ich odbiorem będą zajmowały się firmy wyłonione w przetargach.
wnp.pl (Tomasz Elżbieciak)



