– Okazuje się, że na 500 tys. ha użytków rolnych, połowa jest w rękach 1,4 tys. rolników, którzy produkują zboża, rzepak, kukurydzę. Są już próby innych upraw – borówki, szparagów. Jestem pewny, że właściciele tych gospodarstw liczą na współpracę z zakładami z branży spożywczej. Myślę, że mają środki na inwestycje i oczekują na propozycje współpracy i powiązanie z przetwórcami. Tymczasem nie ma takiej ścisłej współpracy – mówił Antoni Konopka.
Dodał, że szczególnie ważne jest budowanie bazy surowcowej. – Podstawowa produkcja w segmencie spożywczym to u nas przetwórstwo owocowo warzywne, mleko, wyroby piekarsko-cukiernicze i cukier. Te dziedziny są mało powiązane z opolskimi rolnikami, może oprócz mleka. W przypadku mąki, czy owoców i warzyw – trudno powiedzieć, że pochodzą z naszego regionu – mówił Antoni Konopka.
Jego zdaniem, producenci surowców wzmocniliby się poprzez tworzenie grup producenckich. Jak wskazywał, na 27 tys. rolników w regionie Opolszczyzny w grupach producenckich jest zrzeszonych tylko 700 rolników, a często są to grupy kilkuosobowe.
Województwo Opolskie otwiera się na inwestorów zagranicznych także poprzez dostosowanie systemu szkolnictwa, np. tworzenie nowych kierunków.
– W rozmowach z firmami podkreślana jest sprawa inwestycji w szkolnictwo zawodowe. Wspólnie ze starostami staramy się dostosować programy nauczania do nowoczesnych wymagań branży spożywczej. Na przykład powstał projekt stworzenia centrum szkolenia dla pracowników tej branży. Planujemy utworzyć w powstającym parku naukowo-technologicznym w Opolu laboratorium linii technologicznych, a na Politechnice został uruchomiony kierunek Technologia produkcji żywności – wymieniał Antoni Konopka.
Podkreślił, że struktura wykształcenia nie jest korzystna z punktu widzenia producentów żywności. – U nas na jednego absolwenta szkoły zawodowej przypada ponad trzech absolwentów wyższych uczelni, z tego większość to humaniści – powiedział.
Wiceprezes Województwa Opolskiego podkreślił także, każdy region ma swoja specyfikę, dlatego istotne jest by samorządy miały możliwość wyboru wsparcia poszczególnych branż. – Z poziomu regionu najlepiej widać, co jest potrzebne w regionie i przedsiębiorcom – powiedział.
portalspozywczy.pl



