Opłata miejscowa jest pobierana na podstawie art. 17. Ustawy o podatkach i opłatach lokalnych z dnia 12. stycznia 1991 r. Dotyczy osób które przebywają „w celach wypoczynkowych, zdrowotnych, szkoleniowych lub turystycznych, w miejscowościach posiadających korzystne właściwości klimatyczne”. Systematycznie naliczana jest przez właścicieli pensjonatów do rachunków turystów. Oficjalnie wpływy z opłaty klimatycznej przeznaczane są do obsługi ruchu turystycznego gmin oraz na pokrycie kosztów eksploatacji miejscowości przez przyjezdnych. Zwolennicy posługują się ponadto nietrafionym argumentem, jakoby opłata miejscowa była potrzebna do szacowania ilości turystów w danym regionie. Przeciwnicy argumenty te nazywają pustymi hasłami, zwracając uwagę na to, że opłata klimatyczna jest tylko sposobem na zwiększenie budżetu samorządów. Wydaje się, że istnieją inne sposoby na sporządzenie ilościowych statystyk i nie muszą obciążać kieszeni turystów.
Turyści wobec „opłaty od powietrza” są bezradni. Właściciele (w których interesie jest istnienie opłaty klimatycznej) zasłaniają się przepisami, a urzędnicy dyspozycjami ministerialnymi. Wobec istnienia absurdalnych ustaw dopuszczających pobieranie opłaty klimatycznej (lub coraz popularniejszej – opłaty od deszczu) nie sposób przejść obojętnie. Miejmy nadzieję, że wymyślne podatki obciążające zwykłych ludzi, w najbliższym czasie trafią do lamusa…
Nikodem Chudzik



