Pomysł kulturowego integrowania Europejczyków narodził się w 1985, kiedy to ówczesna grecka minister kultury Melina Mercouri przedstawiła swój pomysł podczas spotkania Rady Unii Europejskiej. Od tamtej pory każdy rok ma swoją stolicę kultury.
W czerwcu ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że spośród 11 miast Polski ubiegających się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 zwycięzcą został Wrocław.
Laureat tego konkursu, oprócz funduszy unijnych, ma możliwość przedstawiania swojego dorobku historycznego. Organizowane są różne festiwale, konferencje , koncerty oraz inne działania mające rozsławić region.
Zazwyczaj jednym z głównych powodów startowania miasta w tym konkursie jest możliwość kulturowej promocji regionu. Biorąc pod uwagę założenia, jakie obrał sobie Wrocław można stwierdzić, że chce on czegoś więcej. Miasto to zbudowało sobie markę jako ośrodek kulturowy. To w nim odbywają się znane na całym świecie festiwale takie jak np. Synesthesia Festical czy Thanks Jimi Festival. Miasto zdaje siebie sprawę ze swojej złożonej historii i dziedzictwa wielokulturowego, które sobą reprezentuje. Chce, żeby Europa dowiedziała się o nim.
Jednak jednym z głównych i najważniejszych celów Stolicy Dolnego Śląska jest złączenie wszystkich ludzi w czymś co jest dla nich wspólne – w kulturze. Chce zintegrować Polaków z innymi narodami, które są w tyle z integracją polityczną i gospodarczą. Zależy mu na tradycji i poczuwa się do obowiązku i odpowiedzialności za dotychczasowe dziedzictwo kulturowe i pragnie się podzielić nim z innymi krajami Europy. Wierzy, że życie pozbawione kulturowego pierwiastka jest zubożałe i niepełne, dlatego w czasach totalnego konsumpcjonizmu chce zwrócić na to uwagę. Wrocław chce też bronić wolności sztuki przed wszelką presją światopoglądową, gospodarczą czy polityczną.
Adrianna Kapłon



