Projekt wprowadzenia Funduszu jest działaniem spóźnionym – Grzegorz Płókarz prezes Ecco Holiday

Czy jest uzasadnione wprowadzenie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego?
Jakie są argumenty za lub przeciw?

Projekt wprowadzenia Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, wobec wielotysięcznej rzeszy polskich turystów ponoszących najdotkliwsze konsekwencje upadłości biur w ostatnich latach, jest działaniem co najmniej spóźnionym.
Niewątpliwie cała branża turystyczna, a szczególnie touroperatorzy czarterowi, potrzebują odbudowania zaufania klientów. Turyści potrzebują pewności, że nie zostaną po raz kolejny „okradzeni” przez nieuczciwych przedsiębiorców oraz, że państwo jest zdolne do tworzenia prawa i rozwiązań służących jego obywatelom (a nie wąskiej grupie kolegów, dla których tworzone są dodatkowe funkcje, fundusze i sowite apanaże).
Reasumując, jeśli Fundusz zostanie utworzony z precyzyjnie określonymi zadaniami, których realizacja służyć będzie zapewnieniu bezpieczeństwa turystów chroniąc ich przed następnymi stratami a osoby w nim zasiadające będą kompetentnymi profesjonalistami ponoszącymi odpowiedzialność (także osobistą) za właściwe i rozważne zarządzanie środkami na nim zgromadzonymi a wysokość odprowadzonych środków nie obciąży ponad miarę biura – to warto taki fundusz tworzyć. Ale jako przyszłościową alternatywę pozwalającą zmniejszać sumy gwarancyjne.

 

Co powinno być zrobione, by zabezpieczyć się przed nieuczciwymi organizatorami turystyki?

Powielany błąd generalizowania nadal pokutuje w świadomości wielu uczestników rynku. Nieuczciwość ludzka jest przypadłością osobniczą, a nie cechą jakichś grup zawodowych czy branżowych, a doprowadzenie/dopuszczenie do upadłości firmy to zazwyczaj zbieg kilku przyczyn. Nie precyzując jakie działania organizatora turystyki są  „nieuczciwe” nie możemy występować w roli recenzenta praktyk innych, a tym bardziej wskazywać sposoby „zabezpieczania przed nieuczciwymi organizatorami turystyki”, gdyż jest to pojęcie względne.
Niemniej jednak skodyfikowanie działań przyjętych przez branżę jako „nieuczciwe”, jak np. stosowanie dumpingowych cen, dyskredytowanie rozwiązań stosowanych przez innych uczestników rynku lub podważanie kompetencji osób zarządzających innymi przedsiębiorstwami, mają swoje odzwierciedlenie w ogólnych regulacjach. Niestety skuteczność egzekwowania prawa jest tutaj ułomna. Żadne przepisy, nawet najbardziej rygorystyczne, nie są w stanie wymusić stosowania etyki i odpowiedzialności w biznesie. Odpowiedzialności za konsekwencje wywołane decyzjami osób kierujących firmami turystycznymi nie powinno oddzielać się od innych funkcjonujących w obrocie gospodarczym i nie wymiar kary powinien odstraszać od „nieuczciwości”, ale jej nieuchronność. W takim ujęciu, osoby mające znaczący wpływ na działalność biura i mogące przyczynić się do  jego upadłości, winny ponosić osobistą odpowiedzialność, choćby w formie czasowego zakazu działalności w tym samym lub podobnym charakterze.

Czy znowelizowana ustawa o usługach turystycznych odpowiada wymogom rynkowym oraz czy zapewnia turystom stosowne gwarancje realizacji wykupionej wycieczki?

Brak u twórców, obowiązującej jeszcze Ustawy o turystyce, narzędzi do bieżącego monitorowania efektywności rozwiązań w niej przyjętych, stawiają pod dużym znakiem zapytania skuteczność kolejnych aktów prawnych. Nie słyszy się o symulacjach skutków finansowych jakie nieść będzie dla całej branży jednoczesne podniesienie kosztów gwarancji wraz z wprowadzeniem dodatkowego funduszu.  Rozproszone siły, w wielości organizacji samorządowych funkcjonujących w branży oraz rozbieżności zdań, nie służą budowaniu spójnego i szczelnego systemu zabezpieczeń, i to w zgodzie z unijną dyrektywą. A nie przekładajaca się w konkrety dyskusja trwa. I nie wiadomo jak długo jeszcze.
Przewidując taki ciąg zdarzeń już od minionego roku objęliśmy ochroną ubezpieczeniową wszystkie wpłaty naszych klientów, jakich dokonują na poczet przyszłych wyjazdów, aby nie czekając w nieskończoność na „ustawowe” rozstrzygnięcia problemu zapewnić im niezbędny komfort bezpiecznego oczekiwania na swój wyjazd. Bowiem, jak zaznaczyłem na wstępie, cała branża potrzebuje wyważonych, odważnych a przede wszystkim skutecznych rozwiązań dla problemów, nie zaś nieefektywnych dywagacji.

Kompetencje sprowadzania turystów upadłych biur podróży powierzono Urzędom Marszałkowskim. Czy to jest właściwe rozwiązanie?
Jeżeli nie, to kto powinien otrzymać kompetencje sprowadzania turystów upadłych organizatorów turystyki?

Doświadczenie (nie tylko z branży turystycznej) uczy, że najgorszym z rozwiązań jest powierzanie tych samych lub zbliżonych zadań między różne instytucje, bowiem prokuruje to spory kompetencyjne i przerzucanie się argumentami,. Łatwo wtedy o zagubienie istoty problemu i najsłabszy w tym sporze –  klient – traci właściwą rangę ginąc z oczu urzędnikom. Stąd też nasze sugestie, aby odpowiedzialność za cały proces „naprawienia szkody” brała  jedna organizacja ( towarzystwo ubezpieczeniowe lub w przyszłości fundusz). Im bardziej kompetentna i wyposażona w narzędzia kontrolne względem uczestników rynku, tym lepiej. Urzędy Marszałkowskie, pomimo narzuconej formuły „beneficjenta” polis-zabezpieczeń touroperatorów, pomimo usilnych starań o jak najlepsze wywiązanie się z nałożonych nań obowiązków, nie są w stanie optymalnie rozporządzać środkami ani organizacyjnie zapewnić nadzoru nad podlegającymi ich jurysdykcji touroperatorami. Tym bardziej wnikać i rzetelnie analizować ich kondycję finansową oraz wyprzedzająco ocenić ryzyko ich niewypłacalności.

W Europie Zachodniej rynek organizatorów turystyki ma dłuższą  historię i doświadczenie niż w Polsce. Czy są takie rozwiązania w krajach Europy Zachodniej w przypadku upadłości biur podróży,  które winny być wzięte pod uwagę w polskim ustawodawstwie?

Bezkrytyczne wzorowanie się na rozwiązaniach zagranicznych, bez uwzględniania różnic kultury organizacyjnej tamtejszych firm, stopnia sprawności systemu prawnego, etyki i zasad prowadzenia biznesu oraz innych norm regulujących życie, czy relacje gospodarcze, prowadzić może do stworzenia w naszym systemie jak nie hydry, to co najmniej hybrydy i to bez jakiejkolwiek gwarancji, że zapobiegnie ona wszelkim bolączkom naszego rynku.
Polska jest w stanie, moim zdaniem, zbudować dla własnego rynku logiczny, spójny, własny i kompleksowy system zabezpieczenia interesów klientów biur podróży (czyli zapewnienie  100% zwrot kosztów w przypadku nie wykonania usługi, lub adekwatnie do części niezrealizowanej umowy) przy uwzględnieniu specyfiki branży. Wymaga to jednak odważnych i szybkich decyzji legislacyjnych oraz równoległego stworzenia sprawnego systemu kontrolnego dla obarczonych największym ryzykiem sektora branży (jakim jest masowa turystyka czarterowa).

Ministerstwo Finansów w rozporządzeniach do ustawy o usługach turystycznych zamierza podnieść minimalne gwarancje o 380%. Czy taka podwyżka jest uzasadniona?  Jeżeli tak, to jaka to powinna być kwota? Jak ta decyzja może wpłynąć na sytuację polskich organizatorów turystyki?

Jeśli kolejne podwyżki kosztów funkcjonowania biur podróży zapewnią bezpieczeństwo klientów i powrót ich zaufania do branży, to warto je ponieść. Jeśli jednak mają być nieuzasadnionymi przychodami innych podmiotów obrotu gospodarczego, nie zapewniającymi istoty problemu, nie powinny być dodatkowym obciążeniem dla przedsiębiorców. Bowiem koszt dostępu do „bycia” biurem podróży i prowadzenia działalności, musi być adekwatny zarówno do skali jak i wielkości ryzyka, jakie dany podmiot generuje.

 

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *