Brak pieniędzy, brak dostosowanych hoteli i środków transportu, brak wykwalifikowanej kadry przewodników i pilotów – tak nie muszą wyglądać wakacyjne perspektywy osoby z niepełnosprawnością. Być może w ponurym krajobrazie zaświta wreszcie światełko nadziei.
Coraz szerzej propagowana idea dostępności zaczyna być wdrażana także w dziedzinie turystyki. Organizacje działające na rzecz osób z niepełnosprawnością dbają o to, aby wyjazdy wypoczynkowe były w ich zasięgu, choćby na niewielką skalę. Nie chodzi o to, by porywać się na kosztowne, egzotyczne wyprawy ale by zapewnić podróżnym z niepełnosprawnością odrobinę odpoczynku od codzienności w warunkach, które nie wydrenują portfela i nie wykończą nerwowo.

sxc.hu
Kosztowna podróż w nieznane
Przy organizacji dalekich wycieczek drogi okazuje się zwłaszcza transport. Małgorzata Tokarska, założycielka pierwszego w Polsce biura podróży dla osób z niepełnosprawnością Accessible Poland Tours, mówi: – Główny problem tkwi w tym, że osoby niepełnosprawne nie mają pieniędzy. Wyjazdy nie są dofinansowane, grupki są małe i cena organizowanej przeze mnie wycieczki nie jest niska. Trzeba w tym uwzględnić transport dostosowany, który jest bardzo drogi. Wszystkie wycieczki zagraniczne, które organizuję, odbywają się samolotami. Samolot najtańszy też nie jest, bo nie mogę korzystać z tanich linii lotniczych, tylko z połączeń rejsowych. Tanie linie lotnicze zabierają tylko 2–3 wózki na pokład. Samoloty rejsowe nie mają tych ograniczeń. Ludzie chcą jeździć, ale problemem są pieniądze.
Potwierdzają to wyniki ankiety przeprowadzonej w lipcu 2012 r. na portalu www.niepelnosprawni.pl. Na pytanie: „Jak spędzisz w tym roku wakacje?” 77 proc. respondentów odpowiedziało: „Nie stać mnie na żadne wakacje”. Czy w takim razie należy całkowicie zrezygnować z wyjazdów turystycznych?
Wsiąść do pociągu byle jakiego
Rozwiązaniem może okazać się podróż pociągiem. Co prawda większość taboru kolejowego nie jest dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową, zwłaszcza poruszających się na wózkach, ale PKP zapewnia, że przejazd osoby z niepełnosprawnością ruchową jest możliwy. Planowanie podróży pociągiem należy zacząć od zgłoszenia zamiaru przejazdu, z wyprzedzeniem co najmniej 48-godzinnym. Można to zrobić, dzwoniąc na infolinię PKP Intercity pod numer 19 757 lub pisząc na adres e-mail: ICPOMOCNADLON@INTERCITY.PL. We wniosku należy podać: datę podróży, relację (stacja początkowa i końcowa, ewentualnie stacja przesiadkowa), godzinę odjazdu i przyjazdu, imię i nazwisko podrónego wraz z telefonem kontaktowym, numer wagonu i miejsca (w przypadku pociągu z rezerwacją miejsc), a także określić, na których stacjach będzie potrzebna pomoc. Należy także podać rodzaj niepełnosprawności oraz to, czy podróż planowana jest z opiekunem lub psem przewodnikiem, jaki jest bagaż podręczny oraz wszelkie informacje, które mogą okazać się istotne, np. że wózek jest ciężki lub nieskładany. Kontakt z obsługą jest błyskawiczny – odpowiedź (rzeczową) na maila otrzymałam w ciągu pół godziny. Doradzono mi także, abym nie wyruszała w podróż z Dworca Wschodniego w Warszawie, który nie jest dostosowany do potrzeb osób poruszających się na wózkach, oraz poinformowano o braku dostosowanej toalety w wybranym pociągu.
O to, jak podróżowanie pociągiem wygląda w praktyce, zapytałam Piotra Czarnotę z katowickiego Centrum Integracja, doświadczonego turystę. – Generalnie nie jest najgorzej – odpowiedział. – Jeżeli osoba jest w stanie zaplanować sobie podróż z wyprzedzeniem, to nie musi się spodziewać większych wpadek. Jeżeli wyjazd zgłosi się 48 godzin wcześniej, można być spokojniejszym, że wszystko będzie OK. Podczas spontanicznych wyjazdów jest się zdanym na siebie – wyjaśnił. – Wszystko zależy od dworca. Na większych dworcach, np. Warszawie Centralnej, nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o wystawienie platformy. W większości przypadków, zwłaszcza na mniejszych dworcach, obsługa pomaga osobom na wózkach przy wsiadaniu i wysiadaniu – dodał.
– Na trasie Warszawa – Katowice jest przystosowany wagon, z toaletą dostępną dla osób z niepełnosprawnością. Ma większy przedział, w którym mieszczą się dwie osoby na wózkach i dwójka opiekunów. W wagonach bezprzedziałowych też jest więcej miejsca i nie ma żadnego problemu. Ale zdarzyło mi się, że siedziałem przez 3,5 godziny między przedziałem a toaletą, bo wagon nie był dostosowany. W większości przypadków jest tak, że osoba na wózku elektrycznym nie ma szans wjechać do wagonu i musi jechać składem rowerowym. Zdarzyło mi się też, że peron przyjazdu pociągu został zmieniony w ostatniej chwili i w ciągu 2 minut musiałem się ewakuować z jednego peronu na drugi, a dworzec nie był dostosowany. Musiałem kogoś prosić, żeby wstrzymał pociąg, aż się do niego wkulam. To akurat był mój spontaniczny wyjazd, nie zgłaszałem go, więc nie było obsługi. Zazwyczaj staram się jeździć z kimś, bo jest łatwiej – podkreślił Piotr Czarnota.
Artykuł pochodzi z pisma Integracja 3/2013 Autor: Ada Prochyra



