Ryanair świętuje pierwszą rocznicę… kolonizacji lotniczej Warszawy?

Ryanair, jedyna w Europie ultraagresywna linia lotnicza, 16 lipca obchodziła uroczystość z okazji:

  •  pierwszej rocznicy powrotu linii do Warszawy, czyli…kolonizacji przelotów lotniczych w Warszawie?,
  •  uprawiania „kreatywnej statystyki”, ogłaszając, że aż ponoć 1 000 000 to pasażerowie  z/do Warszawy,
  •  zajęcia pozycji lidera wśród innych linii lotniczych w Polsce pod względem prowadzenia… agresywnego marketingu.

Z tej okazji, w Warszawie obok Pałacu Kultury i Nauki przypadkowi gapie mogli wziąć udział  w kuriozalnej „uroczystości”: Mieli okazję otrzymać wydruk kiepskiej jakości zdjęcia z samolotem Boeing 737-800 Ryanair oraz uczestniczyć w bezprawnej loterii na darmowe bilety z Warszawy do Budapesztu – w obie strony (bo któż by się przejmował otrzymaniem zgody na tego typu losowanie; ono nie dotyczy Ryanair – jako przewoźnik powietrzny ma inne kompetencje, niż te, jakie winien mieć prowadzący loterię wg ustalonych reguł).

Na tym osobliwym „roczku” można było spotkać co najwyżej przechodniów oraz salonowych dziennikarzy bez etatów, dziwnym trafem poinformowanych o „wydarzeniu”.

Dodatkowym atutem  jubileuszowej kampanii Ryanair miały być tanie bilety lotnicze od 34 zł. Chcący je  nabyć, nie zawszę mogli się doczytać, iż trzeba spełnić wyjątkowe warunki na rezerwację – musiała dokonać się natychmiast w czwartek, 18 lipca, do północy. Pełnym obrazem sprzedaży „biletów w tak zwariowanie, niskich cenach” – jak zaznacza rzecznik Ryanair, licząc na ich rozchwytywanie, jest superwypasione oprogramowanie, które kontroluje koszt sprzedaży  biletów, tak, że w miarę wzrastającego apetytu rośnie cena.

Najlepszym podsumowaniem prowadzonej jarmarcznej, rażąco kiczowatej kampanii był zaoferowany jubileuszowy tort, który nie dosyć, że nabyty po najniższych kosztach, to jeszcze „ozdobiony” piaskiem (uposadowiony tuż nad glebą) polskiej ziemi.

Promotorzy z Ryanair  po każdej imprezie w pośpiechu piszą komunikaty, zapominając o podstawowych zasadach pisowni, interpunkcji itp. Na wątpliwą jakość produkowanych w ten sposób  materiałów wprawdzie zapadnie zasłona milczenia (Bralczyk, Pisarek oraz inni hołubiący piękno i poprawność mowy co najwyżej zastygną w grymasie dla ryanairskich wyrobników słowa), ale odium fatalnej „reklamy” poszło w świat!

Kazik Kisiel

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *