I podobno będzie taki miało już w 2015 r.
Podobieństwo do zakopiańskiego deptaka oznacza ruch bezkołowy, całą interesującą małą architekturę towarzyszącą deptakowi oraz sławę równą Krupówkom. Już teraz droga, która niebawem stanie się deptakiem, została zamknięta dla samochodów. A restauracje i sklepy przy drodze wzdłuż Karpacza zaczynają pracować na swoją wyjątkową renomę.

Tomcio77 / Foter / CC BY-SA
Przez okres sierpnia, w wyeksponowanych na miejscu spodziewanego deptaka gablotach, turyści i mieszkańcy miasta mogą przyglądać się czterem konkursowym wizualizacjom tego reprezentacyjnego miejsca. Bo nim zapadnie ostateczna decyzja, która z propozycji zostanie przyjęta do realizacji, jest czas na sugestie, poprawki, na dyskusje tyczące proponowanych koncepcji. Burmistrz Karpacza, Bogdan Malinowski, szczególną wagę przykłada do sierpniowych konsultacji, które mają poprzedzić ostateczne głosowanie w sprawie wyglądu tej przestrzeni miasta.
Poza doradcami typu mieszkańcy i turyści, najistotniejsze podszepty pochodzą od fachowców. Do prac nad deptakiem powołano komisję urbanistyczną, z architektami, urbanistami, drogowcami, no i ekonomistami, bo za spodziewany „piękny efekt” trzeba będzie słono zapłacić. Szacunkowo przyjmuje się kwotę 15 mln zł, o którą za chwilę rozpoczną się wielkie starania. Samorządowcy liczą na to, że gros pieniędzy uda się pozyskać ze środków unijnych, z „nowego rozdania” – 2014-2020.
E.M.



