Bieszczadzka Solina znana jest z największego sztucznego jeziora w Polsce. Nad wodami tego sztucznego zbiornika zwykle jest bardzo malowniczo, co doceniają licznie przybywający turyści. Obecnie turystów wciąż nie brakuje, ale dla zgoła innej przyczyny – zbiornik odkrył swoje dno!

Przyczyna tego niecodziennego widoku nie tkwi w małych opadach deszczu. Tak niski poziom wody w zbiorniku, że można gdzieniegdzie obserwować dno, to celowy zabieg zarządcy PGE Energii Odnawialnej S.A.
Na zalewie solińskim rozpoczęto prace badawcze, mające ustalić, czy zapora wymaga zabezpieczeń i czy jest dostatecznie doszczelniona.
Elektrownia wodna w Solinie została oddana do eksploatacji w 1968 roku. Minęło więc 45 lat, odkąd funkcjonuje a standardowo takie prace jak te, na odwodnionej obecnie ścianie zapory, wykonuje się raz na 20-30 lat. Wcześniej, bo w latach 2000-2003 dokonano częściowej modernizacji, m.in. zwiększono moc elektrowni ze 136 MW do 200 MW oraz zmniejszono liczbę przecieków w zaporze. Od tamtego jednak czasu nie prowadzono tu tak gruntownych i niezbędnych prac badawczych.
Turyści, oglądający niski stan wód, mają nadzieję zobaczyć dno a na nim pozostałości dawnej wsi Solina.
E.M.



