Zdarzają się wyspy – efemerydy. Powstają w efekcie silnych wiatrów, sztormów lub trzęsień ziemi a potem chwilowe wypiętrzenie ponad powierzchnię wody znika. Niektóre natomiast wpisują się na stałe w archipelag wysepek oraz wysp rozsianych po morzach i oceanach. Nieznany jest jeszcze los wyspy, która ukazała się 25 września wskutek trzęsienia ziemi w Pakistanie.
Trzęsienie było tak duże, że w odległości 600 m od wybrzeża Pakistanu pokazała się na Morzu Arabskim wysepka rozmiarów 30m na 60m. Na tyle blisko, że okoliczni mieszkańcy zdążyli już tam podpłynąć i poczuć ląd pod nogami, a dokładnie ziemię zmieszaną z błotem.
Naukowcy z Instytutu Geologicznego w Pakistanie twierdzą, że to gazy zgromadzone na oceanicznym dnie wypychają pod ogromnym ciśnieniem masę – coś na kształt błotnego wulkanu. Ponieważ nie zostały jeszcze przebadane próbki pobrane z tworzywa wyspy, Zahid Rafi z tegoż instytutu nie potrafi dać odpowiedzi na pytanie, czy wyspa zostanie na powierzchni, czy też zniknie w ciągu kilka tygodni. A jest ostrożny w prognozowaniu, gdyż 3 lata temu takie wypiętrzenie miało miejsce także w Pakistanie niedaleko miasta Hangul, wyspa miała spore rozmiary (3 km na 30m) a jednak po 4 miesiącach schowała się w odmętach wód.

Z naszych europejskich przykładów warto przywołać Bird Island – wyspę, która przez lata wyłaniała się u wybrzeży Szlezwiku – Holsztyna na Morzu Północnym. I zdaje się, u początku tego roku przybrała już kształt ostateczny 178m². Jest na niej życie: zadomowiło się tu 49 gatunków roślin, założyły gniazda gęsi, kaczki i mewy. Ale naukowcy z wielką przezornością mówią o jej „być” albo „nie być”. Może przyjść potężna burza, sztorm lub inny kataklizm i Bird Island trzeba będzie wyrugować z atlasów świata.
E.M.



