Poprzedni sezon, tj. od 1 października 2011 do 30 września 2012 Neckermann zamknął ze stratą 9,2 mln zł. Ale miniony rok obrachunkowy, liczony analogicznie do 30 września 2013, przyniósł firmie wzrost o 15 % w przychodach i liczbie klientów. Wypracowany zysk 8 mln zł dobrze rokuje dla touroperatora i pozwala z rozmachem snuć plany co do letniej (zimowa już przesądzona) swojej oferty.
Wykonanie planu i wypracowanie zysku to niemała zasługa prezesa Krzysztofa Piątka. Właśnie wtedy, gdy spółka ponosiła stratę, miał roczną przerwę w pracy dla Neckermanna. Oprócz umiejętności stratega, wypracowanie większości wskaźników powyżej średniej dla całego rynku turystyki wyjazdowej, to, jak twierdzi prezes, sprawa także tzw. sił wyższych. Chodzi tu np. o zakaz MSZ podróżowania do Egiptu. Zredukowanie mało dochodowych lotów na kurortów egipskich na rzecz przekierowania turystów na inne dochodowe kierunki – to był poniekąd dar od losu.
Automatycznie wzrosły wyjazdy do Grecji i Bułgarii, na kolejnych miejscach popularnością cieszyły się takie destynacje, jak: Włochy, Hiszpania i Chorwacja. Sprzedaż ofert do Turcji przedstawiała się na poziomie 2012 roku, ale – jak ujawnia prezes – w letnim katalogu rzecz ma się zmienić, bo „chcemy ruszyć na Turcję”.
W istocie, do zespołu Neckermann Polska kilka miesięcy temu dołączył Efe Turkel, by wspólnie przygotować katalog letniego wypoczynku w Turcji. Zmiana, o której mówi jeszcze „nieformalnie” Piątek (bo katalog na lato 2014 r. ukaże się w listopadzie), zakłada trzykrotne rozszerzenie oferty na tureckim rynku turystycznym: do tej pory Neckermann dysponował tutaj 33 hotelami, a w najbliższym letnim sezonie będzie miał ich już 110, będąc niekwestionowanym liderem.
Ale na razie obserwuje się wskaźniki dotyczące sprzedaży wyjazdów zimowych. Bardzo dobrze, bo aż o 100% więcej niż w analogicznym okresie roku 2012, wygląda sprzedaż kierunków egzotycznych. A trend związany z turystyką na dalekie podróże najbardziej przyczynia firmie przychodów. Nieco mniej jest chętnych na zimową Austrię. Z kolei, i to głównie samolotem, klienci liczniej niż w zeszły roku chcą dotrzeć na narty do Włoch.
E.M.



