Gdańskie plaże pozostaną w rękach skarbu państwa

Nadmorska plaża

Niedawno głośno było o plażowych barach w Gdańsku – o zalewających je reklamach i kontrolach MOSiR-u, dzięki którym estetyka tych lokali się poprawiła. Ale reklamowy chaos i prowizoryczna zabudowa nadmorskich barów wynikają m.in. z faktu, że właścicielem plaży nie jest Gdańsk, a skarb państwa. Inaczej niż w Sopocie i Gdyni, gdzie na początku lat 90. plaże zostały skomunalizowane.

W Sopocie i Gdyni władze miasta mogą więc same ustalać czas dzierżawy, a jak wiadomo, dla właścicieli barów korzystniejsze są wieloletnie umowy najmu. Wtedy opłaca im się inwestować w lokale, stawiać na solidność i dobre materiały.

– Komunalizacja plaż była bardzo dobrą decyzją – komentuje Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. – Dzięki temu możemy wymagać od dzierżawców plażowych lokali utrzymania określonych przez nas standardów jakościowych i estetycznych.

Tymczasem w Gdańsku możliwe jest zawieranie wyłącznie krótkoterminowych umów dzierżawy. – A co za tym idzie, część dzierżawców mimo nakładanych na nich obowiązków unika ponoszenia większych nakładów na inwestycje w jakość swoich lokali – tłumaczył Grzegorz Pawelec, starszy specjalista ds. komunikacji w gdańskim MOSiR-ze. Dodał przy tym, że obecnie MOSiR stara się o dziesięcioletnią dzierżawę plaż dla właścicieli barów.

Dlaczego więc Gdańsk w latach 90. nie skomunalizował swoich plaż? Zgodnie z ustawą o z dnia 10 maja 1990 r. to wojewoda orzeka o komunalizacji, czyli przekazaniu mienia państwowego na rzecz gminy. Ale gmina musi w tej sprawie złożyć wcześniej wniosek.

– Z posiadanych przez nas informacji wynika, że plaże położone na terenie Gdyni i Sopotu zostały skomunalizowane na wniosek gmin w latach 1991-1992 – mówi Roman Nowak, rzecznik prasowy Wojewody Pomorskiego. – Był to okres wzmożonej komunalizacji związanej z przywróceniem samorządu terytorialnego i wyposażaniem gmin w mienie. Nie mamy jednak wiedzy, czy w tym okresie Gmina Gdańsk występowała z wnioskami o komunalizację terenów plaż.

Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska: – Wojewoda odmówił wtedy skomunalizowania gdańskich plaż. Dlaczego? Może łaska wojewody na pstrym koniu jeździ?

– Pod koniec lat 90. ustalono z Urzędem Morskim w Gdyni, że nieruchomości położone w gdańskim pasie technicznym, stanowiące plaże i wydmy, winny zostać własnością skarbu państwa – kontynuuje Roman Nowak. – I tak jest do dziś.

W 2009 r. wojewoda wydał decyzję o odmowie komunalizacji działki stanowiącej plażę na rzecz Gminy Miasta Gdańska.

Dlaczego, skoro sąsiednie miasta są właścicielami plaż? – Zgodnie z obecnym stanowiskiem Wojewody Pomorskiego, analogicznym do stanowiska Wojewody Zachodniopomorskiego, plaże są ogólnodostępnym dobrem narodowym, na które wstęp jest bezpłatny – wyjaśnia Nowak. – Stanowią one własność skarbu państwa i nie podlegają przekształceniom własnościowym, w tym również przekazaniu na rzecz gminy. Plaże mogą być wydzierżawiane, przy czym preferowaną stroną umowy jest gmina, a w przypadku braku woli zawarcia umowy przez nią – osoby trzecie. O powyższym w 2013 r. zostali poinformowani starostowie i prezydenci miast na prawach powiatu z terenu województwa pomorskiego z powiatów nadmorskich.

Rzecznik dodaje, że stanowisko wojewody zostało poparte opinią Urzędu Morskiego w Gdyni, który negatywnie oceniał wnioski o komunalizację plaż. Urząd argumentował, że plaże stanowią obszar bezpośredniego zagrożenia powodzią, co nakłada na organy administracji morskiej szczególne zadania w zakresie utrzymywania brzegu morskiego zgodnego z wymogami bezpieczeństwa i ochrony środowiska. – Ponadto, stosownie do ustawy z dnia 6 lipca 2001 r. o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju, pasmo nadbrzeżne zostało zaliczone do strategicznych zasobów naturalnych kraju i jako takie nie powinno podlegać przekształceniom własnościowym – zaznacza Nowak.

– To prawda – przyznaje Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni ds. Technicznych. – Narzuca nam to ustawa o zabezpieczeniu brzegów morskich. W razie zagrożenia powodziowego musimy działać szybko. Gdybyśmy chcieli np. budować opaskę brzegową (jest taka na bulwarze w Gdyni), to w sytuacji, gdy właścicielem plaży byłaby gmina, musielibyśmy najpierw występować do niej o pozwolenie na budowę. To przedłużałoby sprawę, a patrząc czysto hipotetycznie, właściciel terenu mógłby nawet odmówić takiej zgody. W momencie, gdy to my mamy prawo do dysponowania plażą, zabezpieczenie wybrzeża jest łatwiejsze.

Stelmaszyk-Świerczyńska podkreśla też: – 20 lat temu, podczas komunalizacji plaż w Sopocie i Gdyni, nikt Urzędu Morskiego o zgodę nie pytał. Gdyby pytał, nasza odpowiedź byłaby odmowna. Tak samo jak teraz.

Gdańskowi pozostaje zatem dzierżawa plaży od Skarbu Państwa. – Wojewoda zgodził się na długoterminową dzierżawę – mówi Pawlak. – Gdańsk dzierżawi plaże do 2028 roku. Rocznie płaci za to do 2350 zł.

A Stelmaszyk-Świerczyńska przypomina: – Komunalizacja plaż to znikome zjawisko. Poza Sopotem i Gdynią własnością gmin jest zaledwie kilka fragmentów wybrzeża. 90 procent plaż pozostaje w rękach skarbu państwa.

Źródło: Gazeta Trójmiasto

 

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *