
Kiedy słyszę, że Polska Organizacja Turystyczna zamierza wdrożyć standardy GSTC dla destynacji, od razu widzę czołgi. Abramsy. Amerykańskie, ciężkie, paliwożerne i koszmarnie drogie. Bo właśnie taki ciężar chcemy wtoczyć na polskie plaże, szlaki i starówki.
GSTC – Global Sustainable Tourism Council to amerykański zestaw ponad 30 szczegółowych kryteriów. Są w nim zapisy o monitorowaniu emisji CO₂, o siedmiu kategoriach segregacji odpadów i o „systemie zarządzania odwiedzającymi w obrębie obszarów przyrodniczych”. Brzmi pięknie i kosztuje jak Abrams.
Jak HACCP, ale na wakacjach
Pamiętacie HACCP, system, który miał zapewnić bezpieczeństwo żywności. Skutek to Polskie restauracje błyszczące nową stalą nierdzewną, lodówki, termometry i tony dokumentacji. Ceny poszybowały, a co zobaczył turysta w Grecji? Gość smażył ryby na ogniu, nie wiedział, co to HACCP, a talerze myła mu mama i wszyscy byli szczęśliwi. Turyści wybierają Grecję, bo taniej i sympatyczniej.
Teraz z turystyką będzie podobnie. Wdrożenie GSTC oznacza:
- zatrudnienie „koordynatora ds. zrównoważonego zarządzania destynacją” (kryterium A1),
- coroczne publikowanie raportów o wpływie turystyki na środowisko (A3),
- system monitorowania każdej plastikowej butelki (D9).
Kto to sfinansuje- Polski turysta. Podwyżki opłat noclegowych, nowe podatki turystyczne, droższe bilety do atrakcji. Zagraniczny gość pojedzie do Chorwacji albo do Włoch ponieważ tam eko bywa, ale nikt nie każe mu gonić za butelką z kaucją.
Polski turysta płaci, zagraniczny się śmieje
GSTC wymaga, by destynacja „zachęcała przedsiębiorstwa do mierzenia, monitorowania i publicznego raportowania poziomu emisji gazów cieplarnianych” (D10). Piękna idea. Tylko kto ma to mierzyć? Hotele muszą kupować drogie liczniki, zatrudniać audytorów, składać raporty. Koszty wrzucą w cenę noclegu.
A co z butelkami plastikowymi? GSTC chce systemów kaucji i recyklingu w co najmniej czterech kategoriach odpadów (D9). W praktyce: na plaży stoi pięć pojemników, a ty zastanawiasz się, gdzie wyrzucić paragon i ląduje w lesie z irytacji. Polak w wakacje chce odpocząć, a nie zdawać egzamin z ekologii.
Niemcy wprowadzili Viabono, własny, lekki standard eko, który jest tańszy i przyjazny dla branży. My? My wybieramy amerykańskie Abramsy, bo musimy być najlepsi. Nawet jeśli nikt tego nie doceni.

Co turysta naprawdę chce?
Turysta, ten polski, z portfelem już nadszarpniętym inflacją chce trzech rzeczy: czysto, bezpiecznie i żeby go nie męczono. Nie chce słyszeć na recepcji o śladzie węglowym. Nie chce segregować puszki po piwie do pojemnika z napisem „metale kolorowe”. Nie chce płacić 20 zł ekopodatku za nocleg.
Chce ekofajnie, czyli żeby było przyjemnie, a ekologia działała w tle, bezboleśnie. Tymczasem POT, zainspirowana amerykańskimi wzorcami (bo skoro Trump może promować paliwa kopalne, to my musimy być eko?), szykuje nam biurokratyczną ekotyranię.
Zamiast Abramsów polskie Viabono
Niemcy nie są ekoświętsi, ale wybrali rozsądek. Viabono to certyfikat dostosowany do realiów rynku. Nie każe hotelowi raportować emisji z transportu dostawców (bo tak też chce GSTC). Każe robić to, co ma sens: oszczędzać wodę, ograniczać plastik, promować lokalne produkty.
Proste, tanie i skuteczne
A my bierzemy amerykańską jazdę po bandzie. Bo w Polsce albo nic, albo od razu standardy rodem z Pentagonu. Nawet jeśli POT dostanie dotacje na wdrożenie, to i tak koszty spadną na polskiego turystę, bo zagraniczny pojedzie tam, gdzie jest taniej i prościej.
Odbić od Abramsów
Nie jestem przeciw ekologii. Jestem przeciwko ekogłupocie. Jeśli POT chce pomóc branży, niech stworzy polski, lekki system certyfikacji za ułamek ceny GSTC. Niech konsultuje się z hotelarzami, a nie z amerykańskimi korporacjami.
A jeśli nadal marzą o Abramsach… to niech przynajmniej zapytają polskiego turystę, czy chce za nie płacić. Bo odpowiedź może być gorzka, ale za to w szklanej butelce zwrotnej i z kaucją, oczywiście.
Więcej informacji o trendach w turystyce i ciekawych destynacjach znajdziesz na stronie: www.2ba.pl lub www.travel2.pl.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak




2 Responses
A ja się cieszę z tak kretyńskich przepisów. Może w końcu lemnigi dostrzegą oszustwo klimatyczne i przekręt z CO2?
Sprawa jest banalnie prosta 😆🤣
Te starsze panie z obecnego kierownictwa POT nie mają ani pieniedzy, ani pomyslu na profesjonalną promocję naszego kraju. A chciałyby jeszcze przed emeryturą, zostawić po sobie jakiś slad. Więc biorą się za rózne dziwaczne tematy typu turystyka senioralna czy badanie rynku wyjazdowego Polaków /!/. Stosując skomplikowane słownictwo staraja się sprawić wrażenie, że to niezwykle ważne, a dyletanci z MSiT nawet się na to nabierają. Tylko tej turystyki przyjazdowej żal…