W Rzeczypospolitej doby sarmatyzmu Iran stał się jednym z ważnych producentów i dostawców towarów orientalnych dla szlachty. Przykład szedł z góry, czyli z dworu królewskiego, jako że władcy Polski i Litwy wielokrotnie wysyłali do Persji misje handlowe. Zygmunt III Waza wysyłał do Persji misje dyplomatyczno-handlowe ze szczegółową listą zakupów. Były to kobierce perskie z wplecionym herbem króla, piękne namioty z wyposażeniem oraz szable. Szlachta zakochała się w perskich dywanach. Kobierce perskie stały się typowym elementem wystroju dworów szlacheckich w Rzeczypospolitej. Efektem tego zauroczenia były zakładane w Polsce manufaktury produkujące pasy kontuszowe nazywane persjarniami.
Słucka persjarnia
Najstarszą, dużą i znaczącą manufakturą, której wyroby nabrały znaczenia symbolicznego i stały się niemal synonimem pasa kontuszowego, była persjarnia założona w Słucku, w 1757 r. Właścicielem był Michał Kazimierz Radziwiłł „Rybeńko”, po nim Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”, a od 1758 r. kierował nią Ormianin Jan Madżarski. Manufakturę zamknięto w 1842 r.
Charakter polskiego stroju szlacheckiego, w którym znaleźć można wiele elementów wschodnich (tureckich i tatarskich) kształtował się przez kilkaset lat, a najbardziej popularnym strój ten stał się w siedemnastym wieku. Ubiór ten wyraźnie odbiegał od zachodnioeuropejskiego. W tradycyjnym ubiorze polskiego szlachcica najważniejszy był żupan i kontusz, przewiązane specjalnym pasem kontuszowym. Ponadto szlachta nosiła charakterystyczne czapki, buty i szable. Żupan – to prosta, długa, obcisła, męska suknia z niewysokim kołnierzem, długimi rękawami, zapinana z przodu na guzy i pętelki. Jego kolor zależał od pozycji, jaką zajmowała w społeczeństwie nosząca go osoba. Na żupan wkładano długi, niezapinany kontusz z wysokim, nie zapinanym, wywiniętym kołnierzem z wyłogami. Po włożeniu żupana i kontusza szlachcic przepasywał się pasem kontuszowym. Wiązano go w sposób wyraźnie eksponujący ozdobne zakończenie pasa – jego głowę. Zgodnie uważa się, że moda ta przywędrowała z muzułmańskiego Wschodu.
„Factus est Sluciae”, „Ме ресit Sluciac”, „Въ градъ Слуцкъ”
Wzrost zapotrzebowania na rynku spowodował opłacalną konieczność budowania miejscowych tkalni. Nastąpiło to w latach 40 XVIII wieku, gdy powstał w Stanisławowie warsztat zajmujący się wyrobem jedwabnych pasów i makat na wzór turecki. Prowadził go Ormianin – Dominik Misiorowicz, który przeniósł się następnie do Brodów, miasta z tradycjami w produkcji jedwabniczej.
W rozwoju intratnej produkcji byli też zainteresowani najzamożniejsi obywatele Rzeczypospolitej. Dlatego też w roku 1758 Jan Madżarski ,działający początkowo w Stanisławowie, objął kierownictwo produkcji pasów w istniejącej już manufakturze należącej do Radziwiłłów – początkowo w Nieświeżu, potem w Słucku. Manufaktura słucka szybko zdobyła sławę najsłynniejszej persjarni w Królestwie. Blask tej sławy przyćmił działalność innych ośrodków do tego stopnia, że wykształcił się schemat myślowy kładący znak równania między pojęciami pas polski – pas słucki. Niewątpliwie wielką rolę odegrała tu wysoka jakość produkowanych w Słucku pasów jak również wielkość produkcji (18 warsztatów), którą bił na głowę mniejszych konkurentów. Działalność tej manufaktury trwała dość długo, bo aż do 1842r. Wykształcone w Słucku, charakterystyczne typy kompozycyjne form ornamentowych były wykorzystywane przez współczesnych i późniejszych naśladowców.
Polski pas kontuszowy przeciętnie przekraczał 4 m długości a jego szerokość wynosiła 0,4 m. Zakończenie i początek pasa nosił nazwę – głowa, długi wąski prostokąt środkowej części pasa nazywano ważem pasa, a dzieląca go poprzeczne paski – półkami. Zewnętrzny pas ornamentowy, obramiający całość nosi nazwę szlaczka.
Pasy lite, sute lub bogate miały jako tło do barwnego wzoru odpowiednio sprasowane nici złote lub srebrne, co podnosiło wartość pasa (złotogłów). W wielkim, drogim pasie znajdowało się od 200 g złota i mniej więcej tyle samo srebra.
Dziś sygnowalibyśmy wyroby słuckiej manufaktury podpisem „Made in Sluck”. Twórcy z dawnych manufaktur zostawiali na swoich dziełach następujące sygnatury: „Factus est Sluciae”, „Ме ресit Sluciac”, „Въ градъ Слуцкъ”.
Pod koniec lat 60. XVIII w. w Grodnie została założona kolejna persjarnia. Powstała ona z polecenia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i wchodziła w skład dużego zespołu manufaktur założonych przez podskarbiego nadwornego litewskiego Antoniego Tyzenhauza. Kierowali nią przybyli z Francji mistrzowie, zrazu Wincenty Dupiney z Lyonu. Francuzi przywieźli ze sobą odpowiednie urządzenia, różniące się nieco od stosowanych w persjarniach ormiańskich. Manufaktura grodzieńska zatrudniała znaczną liczbę osób, w tym kilku rysowników, którzy projektowali nowe wzory. Zgodnie z zamiarami króla, zadaniem persjarni w Grodnie było kształtowanie gustu i smaku „panów braci” poprzez propagowanie w tradycyjnej formie pasa kontuszowego nowych zachodnich wzorów, eleganckich i modnych. Przedsięwzięcie obarczone misją nie mogło stać się dochodowe i musiało być finansowane ze stołowych dóbr królewskich. Przetrwało do 1781 r.
Pas słucki
Pasy produkowane w Słucku zyskały taką sławę, że nawet pasy kontuszowe powstające w innych manufakturach na terytorium Polski, Ukrainy czy Rosji również nazywano słuckimi. W Polsce takie pasy można zobaczyć w bardzo wielu muzeach regionalnych i prawdopodobnie każdy z nas kiedyś widział przynajmniej jeden. Ogromna liczba pasów znajduje się w zbiorach kościołów. Często uszyte są z nich ornaty. Dzięki temu, choć pocięte, zachowały się w doskonałym stanie.
Lesław Lipski
foto: arch. Muzeum Zamkowego w Malborku




Jedna odpowiedź
gratuluje.świętnie napisana historia pasów polskich-słuckich. każdy czytelnik będzie teraz wiedział jak to było z tymi pasami. Bardzo dobra popularyzacja naszej historii.