
W kawiarni przy ul. Wileńskiej 3 duża grafika ścienna przedstawia pomnik „Czterech śpiących”. Górna część monumentu wyobraża trzech żołnierzy radzieckich w akcji bojowej. Jeden z nich właśnie szykuje się do rzutu granatem. Poniżej pełnią wartę dwie postaci, polskiego i radzieckiego żołnierza. Czarno-biała grafika na ścianie kawiarni odwzorowuje pomnik widziany od strony południowej. Przy cokole oryginalnego pomnika stały cztery postaci odlane z brązu.
Około sto metrów od kawiarni, po drugiej stronie ulicy Targowej, spoczywają resztki cokołu, pozbawione zdobiących je niegdyś płyt z piaskowca. Tylko tyle zostało z monumentu, który przez 66 lat był symbolem warszawskiej Pragi.

Pomnik „Czterech śpiących”, którego oficjalna nazwa brzmi „Pomnik Braterstwa Broni”, został odsłonięty 18 listopada 1945 r. na placu Wileńskim w Warszawie. Był to pierwszy pomnik ustawiony w Warszawie po II wojnie światowej. Niezależnie od intencji, jaka przyświecała pomysłodawcom jego wzniesienia, stał się częścią krajobrazu miasta i znakomitym punktem orientacyjnym. Był również tradycyjnym miejscem spotkań: – Przy pomniku „Czterech śpiących”.
8 listopada 2011 r., w związku z budową stacji metra, monument został zdemontowany. Po zakończeniu budowy miał wrócić na dawne miejsce. Tak się nie stało. Powrotowi pomnika sprzeciwił się Instytut Pamięci Narodowej. 17 stycznia 2014 r. dr Andrzej Zawistowski, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN, osobiście udał się na skrzyżowanie Alei Solidarności i ulicy Jagiellońskiej. Przed Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława IV rozdawał ulotki i przekonywał przechodniów, że monument stanowi symbol władzy Józefa Stalina nad Polską. 26 lutego 2015 r. na wniosek radnego Jarosława Szostakowskiego (Platforma Obywatelska), Rada Warszawy uchyliła uchwałę, zgodnie z którą pomnik miał wrócić na plac Wileński.
tekst i zdjęcia: Robert Ostrowski




2 Responses
Szkoda, że znikają takie historyczne obiekty, pamiątki dawnych lat. W ich miejscu – albo dziura w powietrzu, albo brzydactwa i bezguście.
Historia to nie jest pasmo zwycięstw i dumy, to także trudne karty. Jeżeli sie zostawia artefakty wszystkich zdarzeń historycznych, to historia ma szansę być niezakłamana i nie szowinistyczna. Bułat Okudżawa pisał: …a przecież mi żal , że nad naszym zwycięstwem niejednym górują cokoły na których nie stoi już nikt!