Nie ustaje dyskusja na temat spotu promującego Polskę. W materiale, który zamówiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, znalazł się stadion w Gdańsku, „bitwa” na ulicach Warszawy, smok wawelski i Giewont… bez krzyża. Ta sprawa ciągle wywołuje największe kontrowersje.
Narratorem promocyjnego klipu jest brytyjski chłopiec, który opowiada swojemu szkolnemu koledze o swojej niedawnej podróży do Polski. W naszym kraju widział rzeczy, które go zafascynowały.
Chodzi o stadion Baltic Arena w Gdańsku, który „wygląda jak bursztyn”, walkę rycerzy na ulicach Warszawy, która później okazuje się przeniesieniem obrazu Matejki do rzeczywistości, wizytę u smoka wawelskiego w Krakowie, a także wspinaczkę na Giewont, czyli „śpiącego rycerza”.
Ta ostatnia metafora wzbudziła największe kontrowersje opinii publicznej. Rodzina, która wspięła się na wierzchołek góry, nie ma za swoimi plecami słynnego krzyża, który został ustawiony tam w 1900. rocznicę urodzin Jezusa Chrystusa.
Jako jedna z pierwszych tę „wpadkę” zauważyła dziennikarka „Gazety Polskiej Codziennie” Katarzyna Pawlak. Zaraz po niej tę sprawę poruszył… lider SLD Leszek Miller, a później podkreślał ten brak w programie „Kawa na ławę”.
Z kolei konserwatywna „Fronda” tak zatytułowała swój artykuł opisujący „aferę”: „Polska bez krzyży w spocie MSZ. Tak resort Schetyny promuje nas za granicą”.
Jedną z innych nieścisłości, na które zwrócili uwagę internauci, były warszawskie wieżowce w nieodpowiednim miejscu. Na filmie widzimy je nieopodal ronda de Gaulle’a.
Jak te nieścisłości komentuje autor filmu? W wywiadzie mówi, że jest ich „znacznie więcej, jak choćby ta, że stadion został wyciągnięty z morza. Przecież – o ile mi wiadomo – powstał on w trochę inny sposób. Albo smok noszący garnitur – przecież smoki nie istnieją, a już na pewno nie noszą garniturów”.
Paweł Borowski, reżyser klipu dodaje, że taka była jego intencja. – Właśnie taki był zamysł – żeby wizja dziecka odbiegała od rzeczywistości. W ostatniej scenie filmu, gdy wizja dziecka się kończy i wracamy do rzeczywistości, widać, jak koledzy oglądają zdjęcia na tablecie – na tych zdjęciach krzyże są zarówno na Giewoncie, jak i na sztandarach w „Bitwie pod Grunwaldem” Matejki – tłumaczy.
Źródło: Onet




5 Responses
To są skutki kiedy MSZ bierze się do czegoś na czym się nie zna. To nie wina Szetyny a Sikorskiego bo taki spot nie powstaje z dnia na dzień. Od promocji tego co promuje spot jest Polska Organizacja Turystyczna i wielka szkoda, że rządzący o tym nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć. Minister Sportu i Turystyki powinien to wyjaśnić swoim kolegom z Rządu, posłom i senatorom.
Jan Gwalbert Pawlikowski patrzy z zaświatów i pęka ze śmiechu. Polecam jego żartobliwy artykuł „Jak upiększyć Tatry?” (Wierchy, t.1)
Piotr Dąbrowski
Mnie się spot podoba – jego funkcją nie jest wywołanie satysfakcji u polskich poszukiwaczy dziury w całym tylko zaprezentowanie naszego kraju jako ciekawej destynacji turystycznej dla rodzin z dziećmi. Pewnie przy okazji angażowania emocji dzieci spot przyciągnie także uwagę ich rodziców. Kiedyś trzeba wreszcie skutecznie odejść od promocji naszego kraju poprzez bogu-ojczyźnianą martyrologię, która kompletnie nikogo nie przyciągnie do naszego kraju ani w celach turystycznych ani biznesowych. Spot odwołuje się do dziecięcych marzeń o fajnym, ciekawym miejscu. Każdy z nas miał i – oby – nadal ma takie marzenia. Do wypoczynku i życia szukamy dla swoich rodzin miejsc radosnych, pozytywnych. Taką Polskę pokazuje ten spot.
super spot, bardzo ciekawy. Moje dziecko z otwartą buzią oglądało.
A czepianie się pierdół to polska specjalność. O tym jeszcze można by w spocie wspomnieć.
Też uważam, że spot MSZ jest o wiele bardziej komunikatywny, niż te niezrozumiałe dla większości odbiorców tzw. bajkowe kreacje Polskiej Organizacji Turystycznej!