Trwa walka o uratowanie fresków w żydowskim domu przy ul. Targowej. Stan budynków, w których znajdzie się Muzeum Warszawskiej Pragi, okazał się gorszy, niż przypuszczano.
Na praskie muzeum zaadaptowane mają zostać trzy zabytkowe, XIX-wieczne kamienice przy ul. Targowej 50/52. – Niestety, budynki nie zostały wybudowane zgodnie ze sztuką inżynierską. Nie były właściwie eksploatowane, remontowane i konserwowane. Stąd ich dzisiejszy stan jest opłakany – tłumaczy Julia Matuszewska ze Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta.
Na jednym z budynków zamontowano właśnie wielkie klamry spinające cały obiekt.
– To tymczasowa konstrukcja. Ma zapobiec zawaleniu się ścian obiektu – mówi Matuszewska. – Chodzi o przeniesienie obciążeń konstrukcyjnych na nowo budowany w środku kamienicy szkielet i nowe stropy.
Druga frontowa kamienica od ulicy Targowej jest w lepszym stanie. Jak twierdzą eksperci, została zbudowana z lepszego gatunku cegły.
Szefostwo tworzącego się praskiego muzeum przyznaje, że kamienice od frontu są w stanie, w jakim spodziewano się je zastać. I uspokają, że spinanie klamrami, choć wygląda niebezpiecznie, rzeczywiście zabezpiecza budynek podczas trwającego remontu.
– Ale przy rewitalizacji zabytku nie uniknęliśmy niespodzianek – przyznaje kierownik Muzeum Warszawskiej Pragi Jolanta Wiśniewska. – W gorszym, niż myśleliśmy, stanie jest np. żydowska modlitewnia ze starymi freskami. Ale mogliśmy to ocenić dopiero, gdy kupcy z bazaru Różyckiego umożliwili do niej dojście i oględziny.
Odkryto je kilka lat temu w niewielkiej oficynie kamienicy przy ul. Targowej 50/52. Przedstawiają znaki zodiaku, Ścianę Płaczu w Jerozolimie i grób Racheli w Betlejem. Freski okrzyknięto unikatem na skalę Mazowsza. Teraz specjaliści szukają technologii rozwiązującej problemy konstrukcyjne i ratującej ścianę, na której są malowidła.
Prace budowlane przy praskim muzeum mają zakończyć się w przyszłym roku. Następny etap to stworzenie ekspozycji. W tym roku na prace przygotowawcze potrzeba 400 tys. zł. – Mieliśmy niedawno alarmistyczne wieści, że tych pieniędzy od miasta nie będzie – przyznaje szefowa Muzeum m.st. Warszawy Joanna Bojarska, której podlega powstające praskie muzeum. – Ale niebezpieczeństwo jest zażegnane.
O kwotach na 2011 rok dyrektor na razie nie mówi. – Ale pieniądze będą – zapewnia.
Muzeum obliczyło, że na całą aranżację ekspozycji potrzeba 6 mln zł. – Ale na razie, w latach 2011 – 2012, liczę na ok. 3 mln zł. To umożliwi nam zrealizowanie głównych prac związanych z otwarciem ekspozycji – mówi Wiśniewska.
I dodaje, że na dniach ma otrzymać informację o przyznanych środkach. – Chcielibyśmy jak najszybciej ogłosić przetarg na projektanta stałej ekspozycji.
Planowane są tam m.in. multimedialna czytelnia i sala do nagranych wspomnień.
– Na razie mamy ich ok. 150, niektóre trwają nawet dziesięć godzin i są opowieściami o historiach całych rodzin – mówi dyrektor. Pamiątkowych eksponatów zebrano już ok. 30 tys. Są to przede wszystkim dokumenty i fotografie, ale też meble i historyczne tabliczki na drzwi. Muzeum ma być otwarte w 2012 roku. Będzie pierwszą placówką muzealną prawobrzeżnej Warszawy. Cała inwestycja pochłonie ok. 45 mln zł, z czego 15 mln będzie pochodzić z dotacji UE.
źródło: zw.com.pl



