
W czwartek (19.11), o godz. 5:48 (4:48 czasu polskiego) polski samolot lądował awaryjnie na lotnisku w Burgas, po tym jak jeden z pasażerów poinformował, że na pokładzie znajduje się bomba. Samolot Airbus A320 należący do polskich czarterowych linii lotniczych Small Planet leciał z Warszawy do Hurgady w Egipcie. Na pokładzie samolotu znajdowało się 161 pasażerów.
67-letniego Polaka, który zaalarmował personel pokładowy o bombie, natychmiast po wylądowaniu przesłuchała Bułgarska policja. Mężczyzna oznajmił, że pił alkohol w trakcie lotu, a alarm bombowy był żartem.
Sygnał o bombie podano, kiedy samolot znajdował się w bułgarskiej przestrzeni powietrznej. Maszyna miała początkowo wylądować w Sofii, lecz przekierowano ją na lotnisko w Burgas. Port lotniczy w Burgas został natychmiast zamknięty. Pasażerowie opuścili maszynę i zostali wyprowadzeni do sali tranzytowej lotniska, gdzie sprawdzono ich dokumenty i bagaże. Pasażerowie czekali następnie na nowy samolot, który wyleciał z Polski i zabrał ich do Hurgady – według bułgarskiego prawa, nawet jeśli był to fałszywy alarm bombowy, maszyna nie może być eksploatowana przez 24 godz.




2 Responses
Ciekawe czy osoba, która wywołała całą tę panikę zostanie obciążona kosztami. Chociaż przypuszczalnie przewoźnik był ubezpieczony od takiej sytuacji.
Firma ubezpieczeniowa wystosuje tzw regres czyli prościej mówiąc ściągnie 100% albo i więcej od sprawcy ponieważ jest znany 🙂