Ceny usług skoczyły na europejski poziom

Szybki wzrost płac i mocny zloty sprawiły, że ceny usług w dużych miastach Polski nie odbiegają od zachodnioeuropejskich, także w hotelach i restauracjach.

Rachunki za posiłki i noclegi robią się coraz wyższe. Z danych GUS wynika, że w lipcu ceny w kategorii "restauracje i hotele" wzrosły w porównaniu z lipcem 2007 r. o 6,6 proc. (przed rokiem było to 3,6 proc).

To zwyżka, która wywindowała wiele cen, szczególnie w największych polskich miastach, niemal do poziomów notowanych w tak bogatych państwach Europy, jak Szwajcaria, Niemcy czy Wielka Brytania. Nie oznacza to jednak, że nagle staliśmy się najdroższym krajem Starego Kontynentu – koszty życia wciąż są w Polsce niższe, ale nie sposób nie zauważyć, że dysproporcja w zarobkach wciąż jest bardzo duża.

Polskie ceny są niespodzianką zarówno dla Polaków wyjeżdżających za granicę, jak i dla zagranicznych turystów, którzy do niedawna postrzegali nasz kraj jako miejsce tanich wycieczek. Tymczasem okazuje się, że filiżanka espresso na warszawskim lotnisku Okęcie kosztuje 10 zł, czyli tyle, co na lotnisku w Zurychu, w którym średnie miesięczne zarobki brutto to około 12 tys. zł. Dla porównania w Warszawie oscylują one w okolicach 4 600 zł.

Podobnie różnice cenowe wyglądają w restauracjach – cena obiadu w stołecznej restauracji średniej klasy kształtuje się od 25 zł wzwyż. Za tyle samo zjemy w Amsterdamie, Manchesterze i Berlinie, drożej, bo od 40 zł wzwyż, w Genewie. Nocleg w trzygwiazdkowym hotelu w Warszawie to wydatek rzędu 350 zł, czyli drożej niż w hotelu o podobnym standardzie w Hanowerze, gdzie trzeba zapłacić około 250 zł, i Budapeszcie, gdzie zwykle spotykaną ceną jest ok. 200 zł, i porównywalnie do cen w Amsterdamie. Tylko nieco tańsze są w Polsce usługi pocztowe – znaczek na kartkę i list w kraju kosztuje 1,45 zł, podczas gdy w Niemczech i Francji jest to 1,8 zł.

Dlaczego Polska tak bardzo zdrożała? – Jeśli chodzi o porównanie cen w Polsce z tymi międzynarodowymi, na świadomość konsumentów oddziałuje przede wszystkim kurs złotego. Silne umocnienie naszej waluty spowodowało relatywne potanienie cen usług na Zachodzie i ich wzrost w Polsce z punktu widzenia turystów z Europy odwiedzających nasz kraj – wyjaśnia główny ekonomista Raiffeisen Banku Jacek Wiśniewski.

Ekspert podkreśla, że ceny towarów są poddane międzynarodowej konkurencji, więc wejście taniego producenta, jakim na przykład są Chiny, wywiera presję na polskich przedsiębiorców. Natomiast w usługach takiego nacisku nie ma, zwłaszcza tam, gdzie są one świadczone w tym samym mieście. Dodatkowo w końcowych cenach, np. za pokój hotelowy czy bilet do kina, negatywnie odbija się brak konkurencji – mówi Wiśniewski.

Ekonomiści podkreślają, że zrównywanie się cen w gospodarkach powiązanych ze sobą jest zjawiskiem naturalnym. – W pewnym momencie całkiem się one zrównają, oczywiście mniej więcej, bo trzeba jeszcze uwzględnić czynniki lokalne i ich specyfikę, np. kwestie administracyjne – mówi ekonomista Banku BPH Adam Antoniak. – Relacja względem płac faktycznie nie jest w Polsce zbyt korzystna – przyznaje.

W najbliższym czasie niestety nic się w tej kwestii nie zmieni. – Mechanizm zrównywania w przypadku płac będzie przebiegał wolniej, zresztą jest pożądane, by rosły one w takim tempie jak wzrost wydajności, by nie powodować napięć inflacyjnych. A wzrost wydajności wciąż jest u nas znacznie niższy niż w rozwiniętych krajach Europy – tłumaczy Antoniak.

Źródło: horeca.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *