Czy Langkawi i Penang potrzebują własnych linii lotniczych?

Langkawi
Fot. Eirik Skarstein / Unsplash

Dwie najpopularniejsze wyspy Malezji powinny doczekać się przewoźników z siedzibą na miejscu – przekonują autorzy najnowszego raportu firmy doradczej BAA & Partners. Ich zdaniem brak lokalnych linii lotniczych ogranicza rozwój turystyki i utrudnia konkurowanie z innymi destynacjami w Azji.

Langkawi i Penang od lat należą do najważniejszych kierunków turystycznych Malezji. Penang przyciąga turystów zabytkowym centrum wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, bogatą ofertą kulinarną i rozwijającą się turystyką biznesową, natomiast Langkawi słynie z plaż, luksusowych resortów i walorów przyrodniczych. Ruch pasażerski na obu wyspach systematycznie rośnie – w 2025 roku lotnisko w Penangu obsłużyło 8,3 mln pasażerów, a port lotniczy na Langkawi blisko 2,9 mln.

Autorzy raportu zwracają jednak uwagę, że o rozwoju siatki połączeń obu wysp decydują przewoźnicy mający siedziby w Kuala Lumpur. Ich strategia koncentruje się przede wszystkim na wzmacnianiu roli stołecznego portu lotniczego, a nie na potrzebach regionalnych ośrodków turystycznych. W efekcie Penang i Langkawi pozostają uzależnione od decyzji podejmowanych poza wyspami.

Eksperci proponują stworzenie niewielkich regionalnych linii lotniczych bazujących bezpośrednio na obu wyspach. Takie linie mogłyby przez cały rok obsługiwać bezpośrednie połączenia do ważnych rynków Azji, m.in. Hongkongu, Szanghaju, Osaki, Hanoi, Bali czy Mumbaju. Pozwoliłoby to ograniczyć sezonowość ruchu turystycznego i zwiększyć liczbę zagranicznych odwiedzających.

Raport podkreśla również rosnące znaczenie Penangu jako centrum nowoczesnych technologii, turystyki medycznej oraz rynku spotkań i konferencji (MICE). Zdaniem autorów poprawa bezpośredniej dostępności lotniczej mogłaby przełożyć się nie tylko na wzrost liczby turystów, ale także na rozwój podróży służbowych, napływ inwestycji i większą konkurencyjność obu wysp wobec innych popularnych destynacji w Azji Południowo-Wschodniej.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *