Czy POT nadal do likwidacji?
TTG Dziennik Turystyczny pisał 29 lipca br., o pracach w Ministerstwie Gospodarki nad likwidacją Polskiej Organizacji Turystycznej. Wg projektu to PAIiZ miała wchłonąć zasoby POT.
Przypominamy, że w czasach rządów PiS sam Minister Gospodarki patronował połączeniu tych agend rządowych. Jak pamiętamy wydarzenia te wprowadziły wiele chaosu, niepotrzebnego zamieszania. Pamiętamy również wtedy o problemach z wyborem prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej i panujący na tym stanowisku długotrwały wakat. Polityczny sabotaż branży turystycznej ówczesnego ministra gospodarki odbił się to korzystnie na gospodarce turystycznej.
Kto był jeszcze kilka tygodni zwolennikiem takiego odgrzewania staropolskiego bigosu? Jak potwierdzają źródła była to inicjatywa Adama Szejnfelda, byłego już wiceministra gospodarki. Jego wiele inicjatyw było wbrew woli i aprobaty Ministra Gospodarki. Adam Szejnfeld w sektorze branży turystycznej otoczył się wąskim gronem zaufanych sobie ludzi planując kolejne podboje, w tym kadrowe w POT i POIT-ach. Jako poseł opozycji, jak wydawało się jeszcze przed wyborami, był otwarty i życzliwy gospodarce turystycznej, a po zachłyśnięciu się władzą wyznaczał już spotkania dla turystycznego samorządu gospodarczego z wyprzedzeniem na trzy/ cztery miesiące, a potem je odwoływał bez powodu.
Branża turystyczna to bogata dziedzina gospodarki.
Jest też wielka pokusą skoku na kasę.
Wyrafinowanie i misternie budowany plan wyłączenia POT z bezpośredniej kontroli Ministra Gospodarki, (a przekazaniem go do pierwszego zastępcy) wydaje się zakończony wraz z dymisją autora kolejnego zamachu na turystykę. Miejmy nadzieję, że zakończył się kolejny paradoks, gdzie rzekomi gospodarze polskiej gospodarki działali przeciw niej, a na rzecz interesu wąskiej grupki osób rządnych stanowisk i wiedzy, jak wydawać dla określonych sobie celów pieniądze przeznaczone na promocję polskiej gosdpodarki.



