Grass urodził się w Gdańsku, o Gdańsku pisał, Gdańskowi ofiarował swoje prace. Tu też powinno znaleźć się jego muzeum i stała ekspozycja jego prac. Pisarz niesłychanie się do tego pomysłu zapalił – mówi Anna Czekanowicz z gdańskiego magistratu, autorka projektu.
A jest co eksponować – Gdańsk może się pochwalić zbiorem 120 litografii Güntera Grassa. Ostatni dar pisarza, który przekazał rodzinnemu miastu w październiku zeszłego roku podczas obchodów swoich 80. urodzin, to 51 grafik i sześć rzeźb. Są wśród nich prace z ostatnich 20 lat. Tematycznie nawiązują one do wątków z powieści noblisty: "Turbota", "Szczurzycy", "Z dziennika Ślimaka", "Rozległego pola", "Martwego lasu".
– Gdy usłyszałem, że pan prezydent chce mnie zaprosić na moje 80. urodziny, postanowiłem się odwdzięczyć i przekazać miastu w prezencie moje prace – mówił Grass, otwierając ekspozycję. – Powstawały one w dialogu z książkami, nie jako ilustracje do nich. Tę wymianę z Gdańskiem chcę kontynuować – zapewniał. – Chcemy, aby Muzeum Grassa było miejscem tętniącym życiem, otwartym na dorosłych i dzieci, miejscem podobnym do Günter Grass Haus w Lubece – mówi Czekanowicz.
Źródło: Gazeta Wyborcza



