Gierki polityczne w IPN powodem dymisji ministra turystyki

Publikujemy poniżej oświadczenie p. Grażyny Leji, dotychczasowej wiceminister Ministerstwa Sportu i Turystyki, odpowiedzialnej za turystykę.

Wg nieoficjalnych informacji już od kilku tygodni wychodziły przecieki z IPN o rzekomej teczce p. Grażyny Leji i innych członków rządu. Z dobrze poinformowanych źródeł dowiadujemy się, że jest to forma walki opozycji z koalicją. Zwolennicy poprzedniej ekipy rządzącej, mają tropić każde uchybienie rządzących, ze szczególnym uwzględnieniem pracy w czasach PRL-u.

Owocem tej walki politycznej ponownie staje się gospodarka turystyczna, która po raz pierwszy miała na stanowisku wiceministra ds. turystyki wysokiej klasy specjalistę, odnoszącego same sukcesy w tej dziedzinie. To dzięki wiedzy i umiejętnościom organizacyjnym p. Grażyny Leji, Kraków stał się jednym z najbardziej popularnych miejscowości w Europie.

Dzisiaj trzeba sobie postawić pytanie, kto następny będzie kozłem ofiarnym gier politycznych?

Ci, którzy rozpoczęli naukę przed 1989 są już przez ten fakt kandydatami na trędowatych, tych którym w każdym momencie bezkarnie można zarzucić, że współpracowali z poprzednim systemem. Są na nich teczki. Na ponad 50 % Polaków są teczki!

Te osoby, które pracowały w turystyce przed 1989 z samej natury wykonywanej pracy byli pod szczególną troską służb. Chcieli, czy nie chcieli, wiedzieli, czy nie wiedzieli to ich teczki rosły.

Tak też było w przypadku p. Grażyny Leji. Z jednej strony wiarygodnym jest oświadczenie w sprawie rzekomej współpracy, z drugiej oprawcy PRL-u, oprawcy polityczni cieszą się z odnoszonych sukcesów krzywd ludzi niewinnych. Ukamienowania znane są w historii. Te współczesne doszły do najbardziej wyrafinowanych, rzuca się kamieniem, ale z ukrycia i czeka aż ofiara padnie!

Quo vadis Polonia?

Oświadczenie

Warszawa, 8 stycznia 2008 roku

W ostatni piątek, 4 stycznia br., złożyłam dymisję z zajmowanego przeze mnie stanowiska podsekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Uważam, że mediom, branży turystycznej, ale też opinii publicznej en gros, należy się wyjaśnienie powodów, dla których zdecydowałam się na ten krok.

Pod koniec ubiegłego roku poinformowano mnie, że „w IPN są na mnie jakieś dokumenty”. Nie potraktowałam tej informacji poważnie. Nie tylko bowiem sama najlepiej znam swój życiorys, ale też już trzykrotnie poddawałam się lustracji – ostatnio w roku 2007.

Okazało się jednak, że Instytut Pamięci Narodowej uznał – w momencie, gdy rozpoczęłam pracę w rządzie koalicji PO-PSL – iż dysponuje dowodami, które znacząco mnie obciążają. Cóż to za dowody? Umowa, dotycząca wynajmu mieszkania, którą przed laty podpisałam wraz z mężem. Dziś dowiaduję się, że wynajmujący – którego znałam jako zawodowego żołnierza – związany był z tajnymi służbami PRL. Skąd ja mogłam o tym wiedzieć? Jaki związek ma to z moim dalszym życiem i z moją pracą? Czy przeszkadzało mi to, czy pomagało w ostatnich latach, gdy ciężko pracowałam na to, by wielokrotnie wzrosły zyski Krakowa i jego mieszkańców z turystyki? A jaki ta moja ówczesna „zbrodnia” mogłaby mieć wpływ na moją działalność w sferze turystyki w skali ogólnokrajowej? Śmiem twierdzić, że cała ta – śmieszna, a przez to straszna – sprawa ma za cel jedynie zaszkodzenie nowemu gabinetowi.

Mimo braku jakichkolwiek podstaw do takich oskarżeń, z instytucji państwowej o bardzo szlachetnie brzmiącej nazwie zaczęły dochodzić sygnały, że „jest coś na mnie”. W tej sytuacji poczucie honoru i lojalności wobec Rządu kazało mi złożyć dymisję. Postanowiłam też złożyć wniosek o autolustrację – wszelkie potrzebne w tym zakresie dokumenty i upoważnienia przekazałam już swoim prawnikom.

Wierzę, że po wyjaśnieniu całej tej kuriozalnej sprawy będę mogła nadal pracować dla dobra Polski. Nie chcę jednak by błoto, którym próbuje się mnie obrzucić, miało zaciążyć na wizerunku Rządu, w którym miliony Polaków pokładają zaufanie. Tym, którzy w nieznanych mi, własnych celach rozdmuchują sprawy, nie mające w istocie żadnego znaczenia – nie dam się osobiście zastraszyć, nie dam zniszczyć swojego dorobku zawodowego, nie pozwolę też, by swymi gołosłownymi oskarżeniami szkodzili Rządowi Rzeczypospolitej.

Grażyna Leja

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *