Gmina Jastarnia może w tym sezonie letnim stracić nawet 100 tysięcy zł oraz turystów.
Wszystko dlatego, że wojewoda nie zgadza się, by na plażach Nadmorskiego Parku Krajobrazowego mogły stać bary, zjeżdżalnie czy budki z lodami.
Zwykle właśnie w styczniu burmistrz Jastarni uzgadniał z Urzędem Morskim plan zagospodarowania plaż. A miesiąc później finalizowano i podpisywano umowy z dzierżawcami miejsc na plażach.
– W grudniu skończyła nam się długoletnia umowa dzierżawy z Urzędem Morskim i zaczęły prawdziwe kłopoty – kręci głową podenerwowany burmistrz Tyberiusz Narkowicz. – Nie przedłużono nam jej ze względu na niezbyt dla nas przyjazne rozporządzenie wojewody.
W Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim przyznają, że sprawa nie jest prosta, bo związana jest z prawem budowlanym i ochroną przyrody. Wojewodę do podjęcia takiego rozporządzenia przymusiła ustawa o ochronie przyrody.
– Na plażach mogą znajdować się jedynie obiekty celu publicznego, czyli stanowiska ratowników i sanitariaty – wylicza Roman Nowak z Zespołu Obsługi Medialnej. – I żadne inne.
Jeśli tak rygorystyczny przepis zostanie utrzymany w mocy, to tego lata na plażach ziemi puckiej po napoje chłodzące, frytki czy lody będziemy musieli biegać poza plażę.
Jest jednak szansa na zmianę stanowiska wojewody. Trwają rozmowy między Pomorskim Urzędem Wojewódzkim a Urzędem Morskim. – Dotyczą ewentualnego rozszerzenia listy obiektów tymczasowych, które mogłyby się pojawić na plaży – mówi Roman Nowak.
Jastarnikom w zeszłym roku po raz kolejny udało się zdobyć laury za dobrze przygotowane i utrzymane plaże. Wypadnięcie z ogólnopolskiego rankingu oznacza spore kłopoty, bo może okazać się, że turyści zaczną omijać gminę. Stracą wszyscy – Skarb Państwa, samorząd, a przede wszystkim mieszkańcy żyjący z turystyki.



