Jeżeli chcecie opłynąć świat, po prostu go opłyńcie!

W sobotę, 13 marca 2010 roku, w ramach krakowskiego Festiwalu Podróżników „Trzy żywioły”, odbyło się spotkanie z Nataszą Caban, 32-letnią kobietą, która na swoim jachcie „Tanasza Polska Ustka” opłynęła samotnie świat. Odważnej żeglarce zajęło to 2 lata i 4 miesiące, w ciągu których pokonała 26 tysięcy mil morskich i odwiedziła porty i kraje na całym świecie. Swoją wyprawę rozpoczęła w 2007 roku, wypływając z portu w Hawajach, gdzie powróciła w 2009 roku, po okrążeniu całego globu i pokonaniu trzech oceanów.
Na swoje trasie odwiedziła m.in. Vanuatu, Wyspy Kokosowe, Durban, Mossel Bay, Wyspę Świętej Heleny, Panamę, Galapagos czy Markizy. Jak sama przekonuje swoich słuchaczy, o każdym z tych miejsc mogłaby mówić godzinami, ale w skróconej wersji, posiłkując się zdjęciami i filmami, opowiedziała zebranym w Nowohuckim Centrum o tej niezwykłej podróży.

  – Jeśli chcecie opłynąć świat dookoła, to po prostu go opłyńcie – rozpoczęła Natalia. Przekonuje, że wcale nie trzeba być bogatym, aby zobaczyć egzotyczne kraje. Jej droga do celu była długa (trwała 8 lat) i polegała na codziennej pracy nad realizacją licznych zadań: zabieganiu o sponsorów, planowaniu, przygotowywaniu jachtu itd. W czasie wyprawy czekało na nią wiele przeszkód. Często brakowało jej pieniędzy na jedzenie i naprawę jachtu. Chorowała na malarię i miała zakażenie kolana i stopy, a przed samym wypłynięciem złamała nogę. Kiedy próbowali podejść ją piraci, zachowała zimną krew i udawała, że na jachcie jest więcej osób (zmieniała ubranie, mówiła głośno, śpiewała itp.). Padła także ofiarą kradzieży i miała liczne problemy z naprawą silnika. Nie mówiąc o sztormach i ciężkiej walce na wodzie: walki z wodą, ale przede wszystki z samą sobą. Podróżniczka pokazała widzom filmy, które kręciła na jachcie własną kamerą. Na wielu ujęciach widać jak bardzo jest zmęczona, jak ciężko jej mówić czy trzymać sprzęt.

Natasza Caban wierzy w zasadę, że to co zrobisz dla świata wraca do ciebie. – Wcale nie trzeba płynąć dookoła świata, aby zrobić coś dla drugiego człowieka. Każdy z was powinien się rozejrzeć i zastanowić, czy nie ma w jego otoczeniu potrzebującego. – namawiała zebranych w Nowohuckim Centrum Kultury słuchaczy. Podczas swojej podróży wraz z fundacją Anny Dymnej „Mimo wszystko”, zrealizowała dwie akcje charytatywne: „Rejs z Nataszą 1” i „Mediavit Rejs z Nataszą”.  Karolina Sawka, chorująca na dysplazję kręgosłupowo-nasadową,  spędziła z żeglarką tydzień na Wyspach Koralowych. W drugim etapie dołączył do niej 14-letni Robert Rumak. Natalia samodzielnie zbierała fundusze na wszystkie przedsięwzięcia, mimo że we własnej kieszeni miała tylko kilka dolarów. Dzięki tym akcjom spełniła marzenie życia dwóch osób, a sama zrealizowała swoje pragnienie, aby z jej osiągnięć wynikało coś więcej niż spełnianie własnych aspiracji.

W swojej opowieści często podkreślała, że nic by się nie udało, gdyby nie wsparcie wielu ludzi, którzy pomogli jej zrealizować to marzenie. Na jej stronie internetowej (www.nataszacaban.com) można znaleźć specjalną zakładkę poświęconą przyjaciołom, którzy przyczynili się do rejsu. Wśród dobrych dusz, o których mówiła są żeglarze, przyjaciele, sponsorzy, ale także zwykli ludzi ze wszystkich stron świata. Jest zatem w jej pamięci człowiek ratujący jej jacht, który dryfował czy grupa mechaników ze stoczni, którzy zostawali po pracy, aby naprawiać „Tanaszę”.

Patrząc na Nataszę, wielu na pewno zastanawiało się, jak ona to zrobiła? Jak udało się jej samej opłynąć świat? Jak opanowała strach? Ostatnie z tych pytań padło podczas spotkania. Natalia odpowiedziała krótko: – Po prostu udawałam, że się nie boję. Każdy, kto wyszedł z tej sali na pewno nabrał wiele motywacji na realizację własnych marzeń.

Opracowała: Karina Swachta

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *