Podróż z pięknego Przemyśla w kierunku Bieszczadów musi pozostawić na wszystkich niezatarte wrażenia. Bo oto mijamy wspaniałą rezydencję w Krasiczynie, pokonujemy rewelacyjne (ale niebezpieczne) serpentyny przez Góry Słonne, by znaleźć się w Sanoku.
Wcześniej jest jeszcze jeden przystanek Bircza. To dawne miasto, tragicznie doświadczone w trakcie powojennych walk, dziś ponownie rozkwitające i widzące swe szanse w turystyce.
Bircza, poza malowniczymi podgórskimi krajobrazami, ma jeszcze jeden kapitał, chyba najważniejszy. To kapitał ludzki.
Trudno się dziwić, że w trakcie targów LATO stoisko Podkarpackiego było wprost oblegane. Jedynym z głównych powodów była właśnie Bircza, reprezentowana przez skromną kobietę – Aleksandrę Ryzner. Wywodzi się ona z tej ziemi, a po zakończeniu studiów w tak zwanym „szerokim świecie” powróciła na swoją ziemię, by tworzyć tu dzieła, których pozazdrościć mogą w niejednym dużym mieście.
W dotkniętej bezrobociem Birczy, powstała spółdzielnia socjalna „Krępak” (nazwa pochodzi od szczytu panującego nad Birczą), która dała pracę i tak potrzebne zauważenie i zadowolenie piętnastu kobietom. Ich dziełem są wyjątkowe spożywcze produkty lokalne, będące atrakcją imprez turystycznych i kwater prywatnych.
W trakcie targów można było degustować: pierożki biczańskie, szynka chłopska, proziaki (nie prosiaki!) nadziewane kaszą gryczaną, kapustą, serem i grzybami; kiełbasa starowiejska. Pani prezes chwaliła pomoc samorzadu województwa i władz gminy, w tym wójta Józefa Żydownika, skarżyła się na procedury, które angażują bardzo dużo czasu pracy.
Z inicjatywy prezes Ryzner powstała też Lokalna Organizację Turystyczną „Wrota Karpat Wschodnich”. Wszystko wskazuje, że o tej sympatycznej miejscowości niedługo usłyszymy więcej. Już teraz warto skorzystać z tutejszych kwater agroturystycznych i przysmaków.
Jan Paweł Piotrowski



