Kryzys migracyjny a przyszłość strefy Schengen

Od lewej: Marcin Zaborowski - prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, Rafał Kostrzyński - rzecznik Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, Marzenna Guz-Vetter - zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, Adriaan Palm - chargé d'affaires ambasady Królestwa Niderlandów, Jacek Safuta - dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego
Od lewej: Marcin Zaborowski – prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, Rafał Kostrzyński – rzecznik Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, Marzenna Guz-Vetter – zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, Adriaan Palm – chargé d’affaires ambasady Królestwa Niderlandów, Jacek Safuta – dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego

Zagrożenie, jakie kryzys uchodźczy stanowi dla strefy Schengen, było tematem debaty zorganizowanej z inicjatywy Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana.

W debacie uczestniczyli:

  • Marzenna Guz-Vetter, zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej,
  • Jacek Safuta, dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego,
  • Adriaan Palm, chargé d’affaires ambasady Królestwa Niderlandów,
  • Rafał Kostrzyński, rzecznik Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców.

Dyskusję moderował Marcin Zaborowski, prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana.

Latem 2015 r. mieliśmy do czynienia z inwazją uchodźców na plaże Grecji. Państwa Unii Europejskiej zareagowały różnie. Niemcy zadeklarowały gotowość przyjęcia uchodźców. Węgry postawiły mur wzdłuż południowej granicy i nie wpuściły uchodźców na swoje terytorium. Niektóre państwa okresowo zawiesiły funkcjonowanie strefy Schengen i przywróciły kontrole na granicach. W 2016 r. sytuacja prawdopodobnie się powtórzy.

Marcin Zaborowski: – Jeżeli nie będzie uzgodnionego stanowiska i skoordynowanego działania państw Unii Europejskiej, to swoboda, z jaką mieliśmy do czynienia, możliwość podróżowania po Unii Europejskiej bez paszportu, może zostać zawieszona, albo nawet zakończona. Świat, który znamy od 11-12 lat, świat wielkich swobód w przemieszczaniu się po obszarze Unii, może ulec erozji.

Adriaan Palm ocenił obecny kryzys strefy Schengen z perspektywy historycznej. W 1996 r. pracował w ministerstwie spraw zagranicznych Królestwa Niderlandów. Brał udział w pracach na rzecz włączenia uregulowań, dotyczących swobodnego przepływu osób, do porządku prawnego Unii Europejskiej.

Adriaan Palm: – Problemy, jakie mamy teraz, to największy kryzys od 20 lat.

Od 1 stycznia do 30 czerwca 2016 r. mamy prezydencję holenderską w Radzie Unii Europejskiej. Na dzień dzisiejszy Holandia nie prowadzi kontroli na granicach lądowych: – Nasze granice z Niemcami i Belgią są jeszcze otwarte.

Rafał Kostrzyński, rzecznik Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców i Marzenna Guz-Vetter, zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej
Rafał Kostrzyński, rzecznik Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców
i Marzenna Guz-Vetter, zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej

Rafał Kostrzyński, rzecznik Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców uważa, że kryzys, z którym Unia Europejska ma w tej chwili do czynienia, to kryzys uchodźczy, a nie migracyjny: – Źródłem napływu imigrantów i uchodźców do Unii Europejskiej w największym stopniu są konflikty.

Rafał Kostrzyński nie zgadza się z poglądem, że imigranci przybywają do Unii Europejskiej w poszukiwaniu łatwiejszego życia: – Ogromna większość, ponad 95% uchodźców, nie ucieka wcale do Europy, ani do tak zwanych bogatych krajów. Ucieka najbliżej, jak tylko może.

W przypadku Afganistanu, który do niedawna dostarczał największej liczby uchodźców na świecie, 95% z nich przebywa w Pakistanie lub w Iranie.
W przypadku Syrii, ponad 95% uchodźców znalazło schronienie poza Unią Europejską, w Libanie, Jordanii, Iraku i Turcji.

Marzenna Guz-Vetter podziela tę opinię: – Większość osób ucieka ze swojego kraju nie dlatego, że chce żyć lepiej, tylko dlatego, że ucieka przed wojną, ucieka przed głodem. Taka ucieczka jest przede wszystkim aktem rozpaczy.

Jacek Safuta, dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce
Jacek Safuta, dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce

Marzenna Guz-Vetter poinformowała, że w ostatnim tygodniu Komisja Europejska przedstawiła projekt nowelizacji prawa azylowego. Projekt będzie dyskutowany na posiedzeniu Rady Europejskiej i będzie przedmiotem debaty w Parlamencie Europejskim.

Otwarcie granic wewnętrznych strefy Schengen to nie tylko swoboda podróżowania, ale również mierzalna korzyść ekonomiczna. Brak konieczności utrzymywania posterunków kontrolnych wewnątrz Unii Europejskiej.

Jacek Safuta, dyrektor Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego: – Komisja Europejska bardzo wstępnie wyliczyła, że przywrócenie kontroli wewnętrznych, tak od razu będzie kosztowało kilka miliardów euro.

Jacek Safuta ujawnił, że dokładna liczba imigrantów, którzy przybyli na terytorium Unii w 2015 r., nie jest znana: – Nikt nie jest w stanie ustalić dokładnej liczby. Część ludzi została policzona podwójnie. Szacuje się, że napłynęło od 1,3 do 1,8 mln osób.

Marzenna Guz-Vetter, zastępca dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej: – Unia Europejska po raz pierwszy w swojej historii, w ubiegłym roku, stanęła przed ogromnym wyzwaniem. Setki tysięcy osób z Syrii, Afganistanu, Afryki ruszyło ku Unii Europejskiej, obiecując sobie tam życie bardziej bezpieczne i bardziej zasobne. Wszystkie państwa Unii Europejskiej zdają sobie sprawę, że likwidacja systemu Schengen, powrót do wewnętrznych granic i kontroli granicznych, stanowiłaby fiasko idei europejskiej, która polega na tym, że te granice zostały zniesione. Że możliwy jest swobodny przepływ osób i towarów.

Adriaan Palm, chargé d'affaires ambasady Królestwa Niderlandów
Adriaan Palm, chargé d’affaires ambasady Królestwa Niderlandów

Marzenna Guz-Vetter nie ma wątpliwości, że będzie następował dalszy napływ uchodźców: – Są szacunki, że w następnych latach do Europy może przybyć od 3 do 5 mln uchodźców. Chodzi tu nie o uchodźców z rejonu wojny w Syrii, ale przede wszystkim z obszaru Czarnej Afryki. W Afryce mamy nie tylko najwięcej konfliktów zbrojnych na świecie. Mamy też wielką suszę i ogromne problemy z głodem.


 

Robert Ostrowski: Pani dyrektor mówiła o Czarnej Afryce. Czy jest prowadzona statystyka krajów pochodzenia uchodźców z ostatnich dwóch lat?

Marzenna Guz-Vetter: – W 2015 r. było 108 tys. osób z Afryki, które nielegalnie przekroczyły granice i przebywają w Unii Europejskiej.
Jeżeli już są w Unii Europejskiej, to tam zostają, ponieważ nie jest to już właściwie później kontrolowane.
Są to przede wszystkim ludzie z Libii, Somalii, Nigerii, Mali, Etiopii, Erytrei i Afryki Wschodniej.

Pani dyrektor, uchodźcy są zazwyczaj utożsamiani z Syryjczykami. Jaki orientacyjnie odsetek stanowią obywatele Syrii wśród uchodźców?

– Na pewno większość uchodźców, którzy dotarli w ubiegłym roku i nadal docierają, przede wszystkim do Grecji, to są uchodźcy z Syrii. Jest to związane z wojną w Syrii. Są też uchodźcy z Afganistanu. Drugą drogą, która prowadzi przez Libię, przybywają uchodźcy z Afryki.

Do niedawna uchodźcy syryjscy wybierali drogę przez Grecję i Bałkany. Obecnie ta droga została zamknięta. W wyniku porozumienia między Unią Europejską a Turcją osoby, które nielegalnie przybyły do Grecji, są odsyłane z powrotem do Turcji. Weryfikacja wniosków azylowych jest prowadzona w Turcji. Ta procedura sprawia, że firmy, które zajmują się przemytem ludzi do Europy, przestają być wiarygodne. Osoby, które zapłaciły za podróż do Europy i zostały wysadzone z pontonów na plażach Grecji, z dużym prawdopodobieństwem zostaną odesłane z powrotem do Turcji. Nie mają żadnej pewności, że kiedykolwiek dotrą do Niemiec.

– Perspektywa, że jeżeli się przyjedzie do Grecji, to będzie się odesłanym i poddanym procedurze sprawdzania wniosku o azyl w Turcji, wiele osób od tego odwodzi. Firmy, które zajmują się przemytem, obiecały tym ludziom, że będą mogli trafić do Niemiec.

Czyli Komisja Europejska ma świadomość przemytu ludzi na ogromną skalę?

– Nie tylko Komisja Europejska. Wszyscy mamy tego świadomość. Jest to po prostu bardzo wielka gałąź przemysłu. Bardzo niebezpieczna, tak jak przemyt narkotyków. Jest to de facto handel ludźmi. Wystawianie ludzi na ogromne niebezpieczeństwo. Silniejsza ochrona granic oraz umowa z Turcją mają na celu zahamowanie tego procederu. Chodzi o to, żeby stworzyć ludziom możliwość ubiegania się o azyl w Unii Europejskiej, ale żeby nie było to związane z dramatyczną, bardzo niebezpieczną drogą przez morze.

W Warszawie, w kompleksie biurowym „Warsaw Spire” mieści się Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii Europejskiej. Agencja, znana jako Frontex (fr. Frontières extérieures – granice zewnętrzne), została powołana rozporządzeniem Rady Unii Europejskiej nr 2007/2004 z dnia 26 października 2004 r. Ma za zadanie koordynować i wspomagać działania państw członkowskich Unii na rzecz ochrony granicy zewnętrznej. Obecny stan prawny pozostawia poszczególnym państwom prawo do podejmowania suwerennych decyzji, dotyczących ochrony tych fragmentów granicy zewnętrznej Unii, które do nich należą.

– Jest agencja Frontex, która ma swoje statki na wodach Morza Śródziemnego. Ale np. jeżeli chodzi o Libię, problem polega na tym, że statki agencji Frontex nie mogą podpływać do wybrzeży Libii bliżej, niż na 12 mil. Grupy przemytnicze, działające w Libii, organizują łódki, które są dostępne na plaży. Panuje tam wielka korupcja. Ludzie wsiadają do łódek i dostają tylko tyle benzyny, żeby przepłynąć 12 mil. Po czym wysyłają sygnał SOS i są ratowani przez grupy Frontex. Natomiast do tego, żeby w ogóle odwodzić ludzi od wsiadania na te łódki, grupy Frontex musiałyby być znacznie bliższe wybrzeża. Takiej możliwości nie ma. Wchodzimy na grunt polityki międzynarodowej…

Zetknąłem się z opinią, że Syryjczycy stanowią tylko niewielką część uchodźców, a większość to obywatele Czarnej Afryki, dostarczani do Europy przez mafie przemytnicze.

Marzenna Guz-Vetter:
– Liczba osób z Afryki, które nielegalnie przypłynęły do Unii, to jest 108 tys. za zeszły rok. W tym roku już kilkadziesiąt tysięcy osób z Afryki próbowało przypłynąć do Włoch. Niestety, setki z nich tragicznie zginęły podczas przeprawy. Moim zdaniem, patrząc w przyszłość, większym problemem będzie nielegalna imigracja z Afryki niż z Syrii. W przypadku Syrii mamy ok. 10 mln osób, które mieszczą się w kategorii „internally displaced persons” – uciekają w obrębie kraju oraz 4 mln uchodźców, którzy przebywają poza jego granicami. Głównie w Jordanii, Libanie, Turcji. Mamy nadzieję, że ta wojna w pewnym momencie po prostu się skończy.

Natomiast w Afryce przyrost naturalny jest gigantyczny. Obecnie w Afryce mieszka 1 mld 200 mln ludzi. Szacuje się, że w 2050 r. będzie to prawie 3 mld. W sytuacji dalszych konfliktów zbrojnych w Afryce, suszy i problemów związanych z głodem, presja migracyjna będzie coraz silniejsza. Będzie to przede wszystkim presja na migrację z Afryki, nie z Syrii.

Marzenna Guz-Vetter podsumowała problem imigracji z krajów zagrożonych głodem i wojną do Unii Europejskiej: – Tego typu relokacji, jaka była w zeszłym roku, że uchodźcy idą tylko do tych krajów, które sobie wybierają, jako najbogatsze, system unijny na długą metę nie wytrzyma. Trzeba pomyśleć o sytuacji w państwach takich, jak Niemcy czy Austria, gdzie mamy w tej chwili bardzo silne nastroje nacjonalistyczne i populistyczne. Dlatego, że związane z uchodźcami obciążenie tych krajów i ich społeczeństw jest proporcjonalnie zbyt duże. W interesie państw, takich jak Polska, jest przyczynić się do tego, żeby rozdział uchodźców w przyszłości był bardziej solidarny i obejmował wszystkie kraje Unii.

Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

Z Marzenną Guz-Vetter, zastępcą dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, rozmawiał Robert Ostrowski.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Jedna odpowiedź

  1. W interesie Polski jest to żeby ściągać przyszłych radykałów islamskich??? Kogoś chyba głowa rozbolała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *