
Inwestycja na południu Synaju, mająca przyciągnąć masową turystykę, wywołuje obawy o zniszczenie unikatowego dziedzictwa, zagrożenie dla przyrody i marginalizację lokalnej społeczności Jabaliya.
W górach Synaju, w okolicach miejsca, które trzy religie wiążą z historią Mojżesza, trwa intensywna rozbudowa Saint Catherine. Egipski megaprojekt o wartości blisko 300 mln dolarów ma przekształcić spokojne górskie miasteczko w centrum masowej turystyki. Zdaniem ekspertów i mieszkańców prace już uszkodziły rezerwat przyrody i obszar wpisany na listę UNESCO.
W okolicy powstają luksusowe hotele, centrum konferencyjne i setki nowych budynków, które dominują nad tradycyjną zabudową. Lokalne plemię Jabaliya, obecne tu od 1,5 tys. lat, obawia się utraty ziemi i wpływu na swoje życie. W 2022 roku bez uprzedzenia zburzono ich wielowiekowy cmentarz, przekształcając go w parking. Mieszkańcy podkreślają, że ich głos nie został wysłuchany, a rozbudowa przebiega kosztem dziedzictwa i spokoju okolicy.
Kontrowersje narastają także wokół statusu jednego z najstarszych funkcjonujących klasztorów chrześcijańskich. Decyzja sądu, że jego teren należy do państwa, wywołała napięcia dyplomatyczne i zaniepokojenie wspólnot religijnych. Mimo apeli UNESCO o wstrzymanie prac i przygotowanie oceny wpływu, budowa jest niemal ukończona.
Choć część mieszkańców liczy na zyski z turystyki, wielu obawia się, że rozwój nie uwzględnia ich potrzeb. Rosnące ceny, utrata domów i brak gwarancji na przyszłość sprawiają, że masowa inwestycja budzi więcej pytań niż nadziei.



