Marzenie o tym, by towarzyszyć swojej drużynie podczas przyszłorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej, dla wielu jest zupełnie nierealne. My, Polacy, mamy to z głowy. Ale prawdziwy kibic rozumie „futbolowych pobratymców”, którzy chcieliby podążyć za swoimi piłkarzami. Problem w tym, że Brazylia jest nieprawdopodobnie droga.
Ceny w Brazylii wzrosły gwałtownie, odkąd w 2009 r. ogłoszono, że Brazylia będzie gospodarzem igrzysk olimpijskich w 2016 r. Naturalnie, odczuwalne to jest najbardziej w stolicy. Podobno Rio de Janeiro to trzecie miasto na świecie co do wszechobecnej drożyzny. No, może tylko papierosy są tu stosunkowo tanie.

Największy koszt po stronie turystów planujących przylot do Rio w czasie Mundialu, to samolot (i samoloty na trasach już potem brazylijskich), hotel oraz restauracje. O ile przewoźnik do Brazylii nie jest limitowany liniami brazylijskimi, a tym samym można poszukiwać połączeń konkurencyjnych, tak turyści korzystający z połączeń krajowych muszą liczyć się z wysokimi cenami monopolistów na rynku, tj. linii TAM i Gol. A przecież mistrzostwa rozgrywać się będą w 12 miastach, co spowoduje konieczną migrację kibiców za swoimi drużynami. Rząd planuje rozbudowę lotnisk, ale nic nie mówi o pomniejszeniu kosztów transportu na liniach wewnętrznych. Przybywa też hoteli, zainwestowano już dla poszerzenia bazy hotelowej 4 mld dol., co nie zmienia niekorzystnych danych, iż średnio za pokój trzeba w Rio de Janeiro zapłacić 246,71 dol. Ceny w restauracjach też uchodzą za najwyższe na świecie a za uliczną tradycyjną potrawę z duszonej fasoli – feijoadę trzeba zapłacić 40 dol. za porcję.
Szef Embratur, Brazylijskiej Izby Turystycznej – Flavio Dino tę sytuację tłumaczy ubogą infrastrukturą turystyczną. Kraj wielkich imprez (Światowe Dni Młodzieży 2013, Mundial 2014, Igrzyska XXXI Olimpiady 2016 itp.) i wielkiego zapotrzebowania na usługi turystyczne, jest niewydolny w świadczeniu tych usług. Nie nadąża się tu za rosnącym rynkiem masowej konsumpcji. Tak więc, mimo zapewnień, że przez rok – do Mundialu sporo się zmieni w Brazylii dla poprawy turystycznego wizerunku, to bez wypchanego portfela nie ma się co wyprawiać na piłkarskie brazylijskie stadiony.
E.M.



