Pokongresowy Magnifikat w Ziemi Świętej

Kongres Mediów w Ziemi Świętej

Sierpień nie jest najlepszym momentem, by wędrować po Ziemi Świętej. Zbyt gorąco! To oczywiście daje pewną wiedzę o miejscu w najgorętszym tam miesiącu, ale jednocześnie, ot, paradoks, studzi zapał tych, którzy chcieliby zanurzać się głębiej i głębiej. Po prostu brakuje sił, gdy pot zalewa ciało przy pierwszym już kontakcie z porannym słońcem. Jest też i zaleta tego stanu rzeczy – o tej porze roku znacznie mniej niż zwykle turystów i pielgrzymów napiera na kultowe świątynie, a w miejscach dziedzictwa kulturowego i hotelach nie trzeba uprawiać turystyki „ocierającej się o innych”.

Tyle tylko, że X Kongres Mediów Polskich, zorganizowany przez Stowarzyszenie Polskich Mediów, przy współpracy z palestyńskimi partnerami, nie miał celu pielgrzymkowego. 80-osobowa grupa dziennikarzy z całej Polski, reprezentująca media tradycyjne i elektroniczne, otrzymała zadanie do rozważenia – w zamian za udzieloną przez Palestyńczyków gościnę – zweryfikowania obiegowych sądów, iż podróżowanie do Ziemi Świętej nie jest dziś bezpieczne.

Trzeba więc było na tę okoliczność dotrzeć do miejsc szczególnie eksploatowanych turystycznie. W programie kongresu były zatem m.in.: Betlejem, Jerozolima, Beit Sahour, Hebron, Ramallah, Jerycho, Nazaret, Kana Galilejska, Morze Martwe, Kafarnaum, jezioro Genazaret. Wszędzie tam, oprócz zwiedzania  pod przewodnictwem najwytrawniejszych pilotów (Kazimierza Gajowego, rezydującego na tych ziemiach przez ostatnie 20 lat i w związku z tym znakomicie posługującego się językiem arabskim, jako jednym z wielu mu znanych, Marka Traczyka, prezesa SPM, ale i znawcę problematyki bliskowschodniej oraz turystyki, pani Beatki – Polki poślubionej przez Palestyńczyka i mieszkającej od 5 lat w Betlejem, zawodowego przewodnika), dziennikarze spotykali się z przedstawicielami państwowych i lokalnych władz. Do historii przeszło spotkanie z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmoudem Abaasem, ponoć pierwsze takie w relacjach polsko-palestyńskich. Dyplomatyka kongresu nakazywała, by oprócz licznych spotkań, m.in. z Minister Turystyki i Starożytności Palestyny, z wojewodą Hebronu, z hotelarzami palestyńskimi, z inwestorami i przedsiębiorcami w wielu segmentach palestyńskiej gospodarki, z salezjanami z Beit Jemal, z guru najmniejszej religii świata – Samarytaninem, posłuchać skonfliktowanych z Palestyną, a przecież też gospodarzy tej ziemi – przedstawicieli narodu żydowskiego. Toteż doszło do dwóch spotkań z Izraelitami – w Ministerstwie Turystyki w Jerozolimie i w hotelowym foyer ze znanym pisarzem, głównie publicystą, Henrykiem Szafirem, Żydem pochodzącym z Polski, wydalonym z naszego kraju na fali wydarzeń antysemickich w marcu 1968 roku.

Wsłuchani w racje obu narodów, racje oficjalne – te na sprzedaż mediom, ale ostentacyjnie zgłaszające wzajemne wobec siebie pretensje, antagonizmy i nieuleczalną wrogość, usiłowaliśmy znaleźć jakiś myślowy konsensus. Zadanie było o tyle trudne, że zrozumienie mentalności Żydów i Arabów, której wykładnią jest, nieprzymierzającą, wendeta rodem z sycylijskiej mafii, kompletnie nie mieści się w konstrukcji psychicznej Słowianina znad Wisły. A że jest to konflikt potwornie bolesny i zarazem nierozstrzygalny, przekonywał też ks. biskup William Shomali, kanclerz Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy, u którego gościliśmy na audiencji w pałacu mieszczącym się przy jednej z bram jerozolimskich – Bramie Jaffy. „Tylko Pan Wszechmocny może odwrócić historię… Politycy ponieśli klęskę… Amerykanie nie mają takiej władzy, siły, by wpłynąć na strony konfliktu…” – mówił Kanclerz. I, powołując się na przysłowie arabskie, dodał: „Ziemia jest święta, ale lud zamieszkujący tę ziemię nie jest święty”.  Ekspansywne wtargnięcie Żydów na ziemię proroków i Jezusa Chrystusa w imię państwa Izrael oraz permanentne rozszerzanie izraelskiego imperium, może tylko powodować eksterminację Palestyńczyków, pozamykanych przez Izraelitów w getta. Bo 78% tej ziemi zamieszkają dziś Żydzi, zaś 22% zajmują Palestyńczycy, oddzielani murami, a niekiedy, jak ci w Gazie, opuszczeni i wyizolowani. Na poziomie ulicy rozgrywa się codziennie dramat, wynikający z nienawiści. Obie nacje atakują się wzajemnie. Politycy mają w tej chwili chyba tylko to na głowie, by nie dopuścić do większej jeszcze intifady. „Pocieszające – rzekł na koniec ks. bp Shomali – że zarówno strona izraelska, jak i palestyńska z szacunkiem odnoszą się do odwiedzających tą ziemię. Nic złego nigdy nikomu z pielgrzymów się tu nie przygodziło. Apeluję do was, byście poprzez media, które reprezentujecie, zapraszali pielgrzymów Polaków do odwiedzenia Ziemi Świętej”.

Ponieważ naocznie przekonywano nas, że o lata świetlne biedniejsi od Żydów Palestyńczycy żyją głównie z turystyki (no i z tego, co ziemia, rzadko zraszana deszczem, urodzi) i troszczą się o swoich przyjezdnych gości, zapewniając im bezpieczeństwo, nie musi to być tekst pisany pod tezę. Rzeczywiście, w Palestynie (ale i w Izraelu) bezpiecznie można stąpać śladami biblijnej historii. Gdy jednak, jak w naszym przypadku, Mosad dopatrzy się elementów sympatyzowania z Palestyńczykami, trzeba kornie znosić na licznych przejściach granicznych butę celników żydowskich. Dobrze wiemy, przećwiczeni przez nich, na czym polega nowa żydowska formuła lansowanej podczas II wojny światowej  koncepcji nad- i podludzi. O ironio losu!

Ale tekst miał być pieśnią pochwalną pod adresem kongresu. I jest! Nawet, gdy nuty brzmiące fałszywie zakłócają harmonię. Bo melodia, nawet z pozoru piękna, może usypiać. Ta zaś, oparta na dysonansach i gromkim pohukiwaniu, wydziera się z trzewi.

Ziemia Święta, oglądana z różnych perspektyw, z niepokojem, ale i z wiarą, dostarcza majestatycznych przeżyć. Podczas kongresu mediów wszystko to było dane w ogromnym zagęszczeniu. Trzeba więc jeszcze tu wrócić, by rozrzedzić, obejrzeć z każdej strony, posmakować. Żeby zobaczyć, jak daleko ludziom do świętości i przekonać się, że co rusz przekraczane bramki graniczne, to nie są bramy raju. Żeby w tym kulturowym i religijnym tyglu zrozumieć, czym jest prześladowanie. I to nie tylko Jezusa Chrystusa…

Ewa Matyba

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *