
Soczi lub Symferopol zamiast Wietnamu lub Tajlandii? Z powodu słabnącego rubla więcej Rosjan spędzi święta w ojczyźnie.
Rubel z dnia na dzień jest coraz tańszy. Tylko w zeszłym miesiącu Rosjanie odnotowali wzrost kursu dolara o 14 proc., a euro o 12 proc. (odpowiednio ponad 50 rubli). W listopadzie nastąpiły kolejne spadki: w poniedziałek 10 listopada na giełdzie w Moskwie za 1 dolara płacono 45,3 rubla, a za 1 euro – 56,4 rubla.
Przeceny rosyjskiej waluty coraz bardziej odczuwa rosyjska branża turystyczna. Jak podają „Wiedomosti”, sprzedaż zagranicznych wyjazdów w rozpoczynającym się okresie przedświątecznym jest prawie o połowę niższa w porównaniu z rokiem poprzednim.
Mniej chętnych na zagraniczne wycieczki rosyjscy touroperatorzy zanotowali już na początku lata. Liczba wyjeżdżających turystów spadła wtedy o 10-20 proc. Po sierpniowej fali bankructw mówiono już nawet o 40-proc. spadku. – Wyszukiwanie ofert noworocznych rozpoczyna się w Rosji już w sierpniu i we wrześniu, jednak w tym roku nie było praktycznie chętnych – wyjaśnia Maja Lomidze ze stowarzyszenia rosyjskich touroperatorów. W listopadzie br. zanotowano spadek popytu o 30-50 proc. w porównaniu z listopadem ub.r.
– Ci, którzy zdecydują się na wyjazd, nie chcą jednak za niego wcześniej zapłacić – skarży się Irina Tiurina, rzeczniczka rosyjskiego związku branży turystycznej RST. Turystom z jednej strony opłaca się zapłacić za wycieczkę jak najszybciej, ponieważ rubel może dalej tracić. Z drugiej boją się, że biuro podróży upadnie i zwlekają z opłatą do ostatniej chwili.
Z danych rządowego departamentu ds. turystyki wynika, że w zeszłym roku mieszkańcy Rosji najczęściej wypoczywali w Turcji, Egipcie, Grecji, Chinach i Tajlandii. – Wydaje się, że pozycja Turcji i Egiptu nie jest zagrożona, mimo taniego rubla. Rosjanie wybierają te kraje, ale decydują się na tańsze hotele i ograniczone usługi – twierdzą przedstawiciele biura podróży TUI w Moskwie.
Ze spadku popytu na zagraniczne wycieczki korzysta branża w kraju. Zainteresowanie wyjazdami noworocznymi lub na narty w Rosji wzrosło o 20-25 proc. Najpopularniejsze kierunki to Soczi, Kaliningrad czy Symferopol na Krymie.
-Kiedyś Europa była tańsza, a Rosja droga. Teraz Rosja jest droga, a Europa bardzo droga – ironizuje Irina Tiurina w rozmowie z rosyjską gazetą.
Źródło: wyborcza.biz



