Sopot zarabia na mieszkańcach

Mieszkańcy Sopotu, jak i całego Trójmiasta, po raz kolejny podnoszą temat płatnego wstępu na sopockie molo. Przez cały sezon turystyczny bilety wstępu na drewniany deptak musi kupować każdy, bez względu na to czy jest stałym mieszkańcem Trójmiasta, czy turystą z odległych zakątków kraju czy świata.

W tym roku sezon na molo rozpoczyna się 25 kwietnia, a potraw do 27 września. W tym czasie ulice polskiego uzdrowiska zapełnią rzesze turystów. Wiąże się to oczywiście z dużym zarobkiem na wszelkiego rodzaju działalności rozrywkowo-usługowej. Wiedzą o tym również przedstawiciele spółki PTH Kąpielisko Morskie Sopot, której władze miasta Sopotu wydzierżawiły molo. Spółka zapowiedziała już podwyżkę cen biletów. W dzień powszedni będzie trzeba zapłacić 3,20 zł za osobę dorosła, a 1,50 zł za dziecko. W weekendy i święta analogicznie – 3,80 zł i 2,1 zł.

Wśród mieszkańców Gdyni, Sopotu czy Gdańska jest wielu miłośników spacerów po molo. Wraz z nadejściem sezonu turystycznego mają do wyboru dwie możliwości – zrezygnować z przyzwyczajeń lub płacić słono za realizację przyjemności. W cenniku mola można znaleźć pozycję „karta stała normalna” lub „karta stała ulgowa”, jednak takie wejściówki kosztują odpowiednio 110 zł i 56 zł. Mieszkańcy Trójmiasta apelują do prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego, o zwolnienie ich z obowiązku uiszczania opłaty wejściowej.

Pojawiają się dwa argumenty przemawiające za takim rozwiązaniem. Po pierwsze zarówno w Gdyni, jak i w Gdańsku nikt nie pobiera opłat za spacerowanie po tamtejszych molach. Po drugie, można odwołać się do ustawy o ochronie przyrody, która zwalnia z obowiązku wnoszenia opłat za wstęp mieszkańców gmin położonych w granicach parku narodowego. Przy odrobinie dobrej woli ze strony władz Sopotu mogłaby powstać uchwała umożliwiająca mieszkańcom Trójmiasta wstęp na molo, bez konieczności uiszczania opłaty.

Tymczasem w magistracie uważają inaczej. Rzeczniczka urzędu miasta Magdalena Jachim, zapytana przez Fakt o stanowisko włodarzy Sopotu w tej sprawie, tłumaczyła – „Molo to atrakcja turystyczna. Gdyby mieszkańcy za wstęp nic nie płacili, byłoby to nie w porządku wobec turystów.”

Jak widać bliższe sercu władz miejskich jest zadowolenie turystów, niż własnych mieszkańców. Ci drudzy jednak nie rezygnują i wciąż apelują do prezydenta Karnowskiego i spółki zarządzającej molem, by zaprzestali pobierać opłaty za wstęp na molo.

Źródło: wp.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *