Stereotypy precz!

Co jest powodem nieodpartej potrzeby uprawiania turystyki?  Zgodnie z własnym doświadczeniem,  może także popartym informacjami zaczerpniętymi z coraz bogatszej literatury teoretycznej, szybko wymienimy kilka takich przyczyn: potrzebę odpoczynku, poprawę kondycji fizycznej, poznania ciekawych ludzi, zaspokojenia jakże ludzkiej ciekawości świata itp. itd.

Jest jeszcze jedna  grupa potrzeb, których trafna realizacja ponownie przybliży nas do… człowieczeństwa. Zapędzeni na co dzień, jesteśmy wprost opętani cyklicznym powtarzaniem określonych czynności, niekiedy bez szansy na refleksję: czy owe rytmy nie zabierają nam „resztek człowieczeństwa” i czy wszystkie powtarzane czynności są nam (naszemu otoczeniu) rzeczywiście  potrzebne.

Turystyka to szansa  na refleksję i jeśli nie trwałe – to przynajmniej okresowe – zerwanie z niektórymi stereotypami. To się wszystkim opłaci – zarówno usługobiorcom, jak też usługodawcom.

Jednakże stereotypowymi bywają także nasze zachowania turystyczne. Na hasło „lato” pojawia się bowiem odzew „morze” lub „jeziora”, na hasło „morze” odzew „plaża”, na hasło „jeziora” – odzew – „kajaki”. Wyjazdy do miast wielu osobom kojarzą się tylko z wizytami „przy okazji” pobytu w leśnej czy też jeziornej okolicy, a same pobyty w miastach – tylko ze zwiedzaniem i to najważniejszych  zabytków.

Doświadczenia  wielu krajów (w tym też i Polski) wskazują, że walka ze stereotypami, także na „odcinku turystycznym” może być walką skuteczną. Można bowiem udać się na Warmię i Mazury – nawet wówczas, gdy mamy wodowstręt i korzystać z bogatej oferty turystyki pieszej, jeździeckiej, rowerowej i wreszcie krajoznawczej.  Można przyjeżdżać do Sopotu zimą na… narty, a przyjazdu do Poznania nie ograniczać do (jakże pożytecznej) wizyty na targach i kibicowania bodącym się koziołkom. Coraz częściej – wielkie miasta zachęcają do przyjazdów dłuższych, kusząc imprezami (kulturalnymi, gospodarczymi i sportowymi), oferując trasy tematyczne (jak choćby Lublin). Cieszy fakt, że do obsługi turystów włączają się też małe miasta, proponując choćby krótki przystanek po drodze. 

Turystyka to szansa na zmianę naszych codziennych (cotygodniowych) rytmów. Góry – to owszem Tatry i Zakopane, ale nie tylko. Szklarska Poręba i Karpacz nie oczekują jedynie amatorów białego szaleństwa. Kto pragnie rano jeść kolację, a wieczorem śniadanie – proszę bardzo. Kto chce poznawać zabytki techniki, grodziska, wędrować szlakami sławnych ludzi – nie ma sprawy.

Zmaganie się ze stereotypami to także wielka okazja dla tych wszystkich, którzy dzięki turystyce pragną zarobić (dorobić). Obserwacja wskazuje, że często nie są tu potrzebne wielkie inwestycje, liczy się zaś pomysł – inny od innych. Liczy się wiara w skuteczność małych kroków, gdyż po nasze towary i usługi nie zawsze od razu ustawi się kolejka.
 
Czy znają Państwo jakieś oryginalne przedsięwzięcia turystyczne kierowane do równie oryginalnych klientów.  My znamy takich wiele, ale czekamy na „typy” czytelników.

Jan Paweł Piotrowski

 

 

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *