Wśród ciekawych publikacji krajoznawczych, które można coraz częściej spotkać na targach turystycznych, uwagę zwracał starannie wydany zestaw obejmujący przewodnik i mapę turystyczną, zatytułowany „Szlakiem czarownic po czesko- polskim pograniczu”.
– Czyżby było to nawiązanie do powracającej co jakiś czas zgubnej z reguły mody na pogoń za czarownicami? – zastanowiłem się przez chwilę. Moje obawy zwiększał międzynarodowy charakter przedsięwzięcia. – Po cóż jeszcze w takie sprawy mieszać naszych dobrych sąsiadów – myślałem.
Obawy moje rozwiały się już po przeczytaniu stopki wydawniczej, z której wynikało, ze tę całą „niby-aferę” rozpętali wspólnie dobrzy sąsiedzi: polski powiat nyski i czeskie miasto – Sumperk. I nie o aferę tutaj chodzi, lecz o interesy turystów przekraczających teraz bez problemów dawną granice, która pozostała przecież dla nich tylko linią na mapie.
Myśl całego przedsięwzięcia jest przednia. Polscy i z czescy partnerzy zapragnęli nie tylko skierować turystów na mniej znane szlaki, ale także przekazać im nieco wiedzy historycznej, która może być przecież użyteczna w przyszłości.
Czytając przewodnik i studiując dołączona doń topograficzna mapę przenosimy się na ziemie dawnego Księstwa Nyskiego w odległy XVII wiek. Wówczas to niejaka Barbarę z Jesenika (Czechy, tuż za polską granicą) została oskarżona przez męża za zdradę. Sąd nie znalazł okoliczności łagodzących, zabrakło sędzi Anny Marii Wesołowskiej. Biedną niewiastę ścięto publicznie przy uciesze głupiej gawiedzi. Takich przypadków opisano w przewodniku więcej.
Ziemia sudecka jest niestety pełna miejsc, w których spotkamy tajemnicze pomniki średniowiecznego prawa – krzyże pokutne. W tradycji międzypokoleniowej przekazywane są informacje o miejscach egzekucji. Przewodnik kieruje turystę także do miejsc, w których „na pewno” odbywały się kiedyś sabaty czarownic. Szkoda, że ”kiedyś”. Dziś mogłyby to być wspaniale produkty turystyczne.
Można postawić sobie tutaj pytanie – po co komu taki szlak, czy jego twórcy nie chcieli hołdować modzie na pogoń za sensacją?
Wydawcy sami jednak precyzują swoje intencje, przywołując zdanie Zofii Nałkowskiej „To ludzie, ludziom zgotowali ten los” odnoszące się wprawdzie do drugiej wojny światowej, ale także odpowiednie także przy komentowaniu dawniejszej przeszłości. Pozostawiła ona po sobie wspaniale pomniki architektury, które chętnie pokazujemy turystom. Nie wszystko jednak, co działo się dawniej, jest dziś godne pochwały.
Wędrówka po czesko-polskim pograniczu nie musi być jedynie okazją do wspomnień smutnej przeszłości. Pieszo lub rowerem wędrujemy po malowniczych, niezbyt ludnych górach. Odwiedzamy piękne miasta Zlate Hory, Nysę, Głuchołazy.
Nie ma dziś stosów, choć niektórzy z uporem potwierdzają istnienie czarownic. Chyba jednak ich nie ma, gdyż w sprawę tę jako pierwszy wkroczył by zapewne nasz zapobiegliwy fiskus.
I na pokrzepienie serc. W Głuchołazach mieszkała Ewa Chrobak, która jako 9-letnia uczennica zaprojektowała „Order Uśmiechu” nadawany przyjaciołom dzieci przez same dzieci.
A szlak ten warto zwiedzić. Koniecznie z przewodnikiem.
Jan Paweł Piotrowski



