
Niektórzy straszą wizjami końca podróżowania, jakby turystyka miała właśnie zejść ze sceny. Pojawiają się informacje, że turystyka rzekomo wysysa zasoby planety i ledwo zipie.
Odkładając emocjonalne nagłówki na bok sięga się po konkretne dane. Raporty firm takich jak McKinsey czy Bain & Company kreślą jej pozytywny obraz. Ona po prostu się zmienia i to w sposób chyba najciekawszy w całej swojej historii. Zostawia za sobą model oparty na tanim „spalaniu” zasobów, a wchodzi w erę innowacji i efektywności, a liczby nie kłamią.
Liniowy wzrost, a nie upadek
Zacznijmy od faktów, które brutalnie weryfikują tezę o „schyłku”. Jeśli turystyka to Zombie, to jest to najbardziej żywotny nieboszczyk w historii ekonomii. Według najnowszych danych World Travel & Tourism Council (WTTC), sektor ten zamknął rok 2025 historycznym wynikiem, generując 11,7 biliona dolarów wkładu do globalnego PKB. To nie jest stagnacja. To wzrost o 6,7% rok do roku. To szybszy niż wzrost całej światowej gospodarki.
Raporty uznanych firm konsultuingowych są zgodne, że trajektoria rozwoju turystyki jest nie tylko stabilna, ale wręcz przyspiesza, napędzana przez rosnącą klasę średnią w Indiach, Azji i Środkowej Europie. Ludzie chcą podróżować. To potrzeba psychologiczna, której nie wygasi żaden kryzys. Popyt na podróże ma charakter liniowy i wznoszący, a wieszczenie jego załamania to ignorowanie fundamentalnych aspiracji miliardów ludzi, którzy dopiero zyskują możliwość poznawania świata.
Dlaczego bogactwo ratuje planetę
Krytycy „zielonego wzrostu” często zapominają o jednej z najważniejszych teorii ekonomii środowiskowej o środowiskowej krzywej Kuznetsa (EKC). Zakłada ona, że w początkowej fazie rozwoju wzrost gospodarczy faktycznie degraduje środowisko. Jednak po przekroczeniu pewnego punktu zamożności (punktu zwrotnego), następuje zmiana wektora. Dalszy wzrost ma prowadzić do poprawy stanu środowiska. Ponieważ bogatsze społeczeństwa i sektory stać na inwestycje w czystsze technologie i zmianę struktury na bardziej efektywną.

Niektóre destynacje turystyczne właśnie mijają ten punkt zwrotny. Dane WTTC pokazują zjawisko decouplingu (rozprzężenia). W 2023 roku sektor niemal wrócił do poziomu przychodów z 2019 roku, ale całkowite emisje spadły o 12%. Intensywność emisji na jednostkę PKB spadła o ponad 10%. To dowód, że wzrost gospodarczy nie musi oznaczać wzrostu zniszczenia. Dzięki technologii zaczynamy robić więcej, zużywając mniej. Jednak pamiętajmy, że turystyka sama w sobie jest źródłem emisji, które rosną szybciej niż efekty redukcyjne płynące z wyższego dochodu. Bez radykalnej zmiany modelu (od quantity do quality, od air-based do land-based, od ekstraktywnej do regeneratywnej), turystyka będzie przyspieszać degradację środowiska, a nie ją zmniejszać.
Lecimy w optymizm
Teza, że „fizyka nie negocjuje” i że nie da się latać ekologicznie, jest krótkowzroczne. Ignoruje ona tempo postępu inżynieryjnego. Przemysł lotniczy nie stoi w miejscu. Boeing i Airbus mają w portfelach zamówienia na ponad 15 tysięcy nowych maszyn do 2040 roku. To nie są te same samoloty co dekadę temu. To maszyny lżejsze, cichsze i drastycznie oszczędniejsze.
Prawdziwa rewolucja dzieje się jednak w paliwach. Zrównoważone Paliwa Lotnicze (SAF) to nie mrzonka, ale realna ścieżka do redukcji emisji o 65% w perspektywie roku 2050. Do tego dochodzą projekty takie jak Airbus ZEROe (samoloty wodorowe) czy elektryczne samoloty regionalne od Heart Aerospace, które wejdą do użytku jeszcze w tej dekadzie. Transformacja energetyczna to proces, a nie magiczne przełączenie włącznika, ale kierunek jest jasny: dekarbonizacja poprzez innowację, a nie likwidację.
Polska w awangardzie zmian
W tym nowym rozdaniu Polska ma w ręku potężne atuty. Projekt Portu Polska – Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), często niesłusznie krytykowany jako megalomania, idealnie wpisuje się w model nowoczesnej mobilności. CPK to nie tylko lotnisko , a przede wszystkim gigantyczny węzeł intermodalny, który pozwoli zastąpić nieefektywne loty krótkodystansowe szybką koleją. To właśnie jest realizacja idei zrównoważonego transportu w praktyce: pociąg tam, gdzie to możliwe, samolot tam, gdzie to konieczne.
Dodatkowo, zmiany klimatyczne paradoksalnie grają na naszą korzyść. Obserwujemy trend „coolcationing” – turyści uciekają z rozpalonego południa Europy do miejsc o umiarkowanym klimacie. Polska, z naszymi jeziorami, górami i Bałtykiem, staje się „zielonym azylem” Europy. Inwestycje PKP Intercity w nowoczesny tabor i rozwój bazy hotelowej sprawiają, że jesteśmy gotowi na przyjęcie tych świadomych, szukających komfortu termicznego i ekologicznego turystów.

Feniks wstaje z popiołów
Model turystyki opartej na bezrefleksyjnym spalaniu paliw kopalnych faktycznie odchodzi do lamusa. Ale to nie oznacza śmierci turystyki. To jej ewolucja. Wkraczamy w erę Turystyki 4.0, opartej na efektywności energetycznej, inteligentnej infrastrukturze i świadomych wyborach konsumenckich (experience economy).
Zamiast bać się „Turystyki Zombie”, spójrzmy na fakty. Branża jest silna, innowacyjna i zdeterminowana, by rosnąć w sposób zrównoważony. Podróżowanie to wolność i okno na świat, a dzięki technologii, to okno pozostanie otwarte dla przyszłych pokoleń. Nie pakujcie walizek do piwnicy. Najlepsze i najciekawsze podróże dopiero przed nami.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.travel2.pl i www.2ba.pl



