Historia buntowników z Bounty rozegrała się pod koniec XVIII wieku. Celem wyprawy było pozyskanie sadzonek drzewa chlebowego z wysp morza południowego i dostarczenie ich na Jamajkę, gdzie poszukiwano taniej żywność dla niewolników. Statek wyruszył w grudniu 1787 roku z portu w południowej Anglii i po dziesięciu miesiącach trudnego i niebezpiecznego rejsu dotarł w pobliże Tahiti. Po przybyciu na miejsce okazało się, że czeka ich półroczna przerwa i przymusowy odpoczynek z powodu pory zimowej, w której niemożliwe było pobranie rozsadów. Statek był gotów do dalszej podróży dopiero 7 kwietnia 1789 roku, ale, jak się okazało, podróż nie potrwała zbyt długo. Przyzwyczajeni do rajskiego życia marynarze nie chcieli słuchać surowego kapitana, tym bardziej przyjmować niezliczonych razów za każdy, choćby drobny błąd. W dodatku zapasy wody i jedzenia były skromne, doskwierały zwłaszcza małe porcje wody, oszczędzanej dla ponad tysiąca sadzonek.
Bunt wybuchł 28 kwietnia 1789 roku kapitan Blight został spuszczony na morze w siedmiometrowej szalupie wraz z członkami załogi. Obrali kurs na wyspę Timor, gdzie dotarli po 42 dniach, pokonując 3700 mil morskich (prawie 7000 kilometrów) ze śladowymi zapasami wody i jedzenia! Buntownicy natomiast obrali kurs z powrotem na Tahiti, część załogi pozostała na wyspie, natomiast reszta, wraz z kilkoma tubylcami, podniosła kotwicę w poszukiwaniu wymarzonej wyspy. Po sprawdzeniu 30 wysp postanowili osiedlić się na Pitcaim. Zabrali z okrętu wszystko, co tylko mogło się przydać w życiu na lądzie i zatopili go. Niestety los nie był dla nich łaskawy, wkrótce na wyspie zaczęły się kłótnie, a Tahitańczycy knuli spiski mające na celu pozbycie się białych. Ostatecznie tę część załogi, która zdecydowała się pozostać na Tahiti dosięgła ręka sprawiedliwości w postaci ekspedycji karnej wysłanej dla ukarania buntowników. Natomiast spośród tych, którzy chcieli stworzyć swój własny raj przy życiu pozostał tylko jeden. Po 18 latach przez przypadek znalazł go amerykański statek, a wraz z nim 9 kobiet i 23 dzieci. Co ciekawe potomków marynarzy z Bounty można spotkać w Norfolk w Stanach Zjednoczonych, zostali tam przesiedleni w 1857 roku z rajskiej wyspy Pitcaim.
Tak wyglądała historia statku handlowego Bounty. W tym roku w rocznicę tych wydarzeń kilku śmiałków będzie próbowało powtórzyć wyczyn kapitana Blighta. Na pokładzie repliki XVIII- wiecznej szalupy, bez żadnych udogodnień w postaci dodatkowych porcji jedzenia, nawet bez papieru toaletowego. Kapitan McIntyre i jego załoga będzie miał do dyspozycji taką samą ilość jedzenia, co wyrzucony z własnego statku kapitan Blight: około 70kg sucharów, 16 kg wieprzowiny, 6 litrów rumu, 6 butelek wina oraz ponad 100 litrów wody.
– To fantastyczny sposób pokazania całemu światu unikalnej historii Tonga. – cieszy się Sue Gardiner, zajmująca się turystyką Tonga. Zapewnia jednocześnie, że uczestnicy rejsu upamiętniającego wydarzenia sprzed 221 lat oraz turyści zobaczą, podobnie jak w 1879 roku marynarze z Bounty, biały piasek w lazurowych zatoczkach, przejrzystą wodę i błękit nieba, którego nie ma nigdzie indziej na świecie. Podwodne jaskinie, piękne rafy koralowe to wszystko tworzy czar i niepowtarzalny urok wysp na południowym Pacyfiku.
Najnowsze wieści z rejsu można znaleźć na specjalnym blogu: www.bountyboat.blogspot.com
Opracował: Wojciech Ryś



