Węgierskie wino

Dla Węgra wino jest nieodzownym elementem życia i kultury. Choć kultura wina została nieco stępiona przez 40 lat okresu powojennego i stopniowego psucia jakości tego trunku na Węgrzech, nie mniej jednak Węgrzy jak mało kto potrafią świetnie łączyć potrawy i wina, nie bojąc się odkrywania nowych smaków.

Wielu Węgrów nie wyobraża sobie zjedzenia dymiącego gulaszu bez kieliszka Bikavera. I nie ma w tym tak naprawdę niczego dziwnego. Kultura picia wina kształtowała się tu przez setki lat i to picia wina naprawdę jakościowego. Nie wszyscy wiedzą, że to właśnie Węgrzy w XVIII wieku jako pierwsi na świecie wprowadzili w swoich winnicach w regionie Tokaju apelacje i ścisłe reguły dotyczące pochodzenia winogron z poszczególnych działek oraz technik tworzenia wina.

Białe, czerwone, mocne, lżejsze, wyraziste, stonowane – wszystkie te wina królują na węgierskich stołach, towarzysząc madziarskim potrawom. Możemy być pewni, że wybierając się na urlop nad coraz bardziej atrakcyjny Balaton, nie ominie nas próbowanie potraw w połączeniu ze specjałami z lokalnych piwniczek. Sandacz Balatoński, słynna zupa rybna Halaszle, zupa gulaszowa w kociołku (bogracsgulyas) czy balatoński stek wołowy a la Csaky (Csaky toltott rostelyos), nadziewany leczo z jajkiem i podawany w paprykowym sosie śmietanowym nie obejdą się bez kieliszka wina. Co ciekawe, również i tutaj poluzowany został sztywny gorset doboru potraw do wina. Pamiętamy doskonale, że jeszcze do niedawna porażką towarzyską było picie niewłaściwego, według dotychczasowych norm, wina do danej potrawy. Dziś eksperci są zgodni co do jednego – warto szukać również innych harmonii. – Odpuśćmy i my sobie stereotyp, że wina białe są lekkie z nikłym aromatem, zaś czerwone to ciężkie i dobrze zbudowane trunki. Gama win jest ogromna i różnice wyczuwalne, dlatego też można łączyć potrawy ostre z wyrazistymi białymi winami – wyjaśnia Tomasz Wlazło, bezpośredni importer win, właściciel firmy Visfera.  – Niemniej pamiętajmy że najlepsze wina to takie, które nam smakują i jest kwestią osobistego gustu, jak nasz indywidualny smak i język będzie najpełniej odczuwał połączenia poszczególnych potraw i wina – dodaje.

Dlatego też nie należy obawiać się towarzyskiego ostracyzmu, gdy pikantny gulasz będziemy popijać szklaneczką białego wina.
Okazuje się, że winny relatywizm obejmuje również temperaturę podania trunku. – Niektóre szczególnie lżejsze gatunki czerwonego wina można chłodzić – wtedy smakują najlepiej. Nie mają tej bogatej struktury i są świetne do picia tak jak inne rodzaje drinków… – stwierdza Tomasz Wlazło.
Ważne, by w swoich poszukiwaniach smakowych nie pójść o krok za daleko. Białe wino z kostkami lodu? Tutaj eksperci są zgodni – są różne gusta, cóż… niektórzy dobrze czują się w sandałach nosząc garnitur…..

Grzegorz Stech, Adrenalina PR

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *