Wystawcom i gościom targów – Czy są nisze w polskiej turystyce?

Pytają młodzi kandydaci na biznesmenów w turystyce. Co robić, by zaistnieć i utrzymać się na rynku. Pytania takie stawiają sobie także związani z branżą od lat. Odpowiedź prosta: być oryginalnym, innym od konkurencji. Trzeba wypełniać rynkowe nisze. To takie wolne miejsca, przez nikogo nie zajęte. Choć coraz „ciaśniej” od pomysłów na turystycznym rynku, możemy jeszcze mówić o niszach. Nadal istnieje nie zaspokojony (w całym kraju lub niektórych regionach) popyt na pewne towary i usługi. Są też możliwości wywoływania popytu na nowe dobra. Nisze rynkowe były, są i z pewnością pozostaną.
Nie wszystkie istniejące wolne miejsca na rynku trzeba wypełniać  podejmując kosztochłonne i długo amortyzujące się inwestycje. Często potrzeba tylko adaptacji istniejącej infrastruktury lub tylko zmiany sposobu myślenia.

Skąd wiemy o niszach 

Pomocne są wyniki różnych badań i analiz zarówno wielko- jak i małoskalowych. Lektura dotycząca aktualnych tendencji w światowym i krajowym ruchu turystycznym poucza m.in. o kryzysie biernych form turystyki. Nic nie zastąpi praktyki i dobrze zorganizowanego warsztatu pozyskiwania informacji. Cenne będą kontakty z klientami, dyskusje w ramach branży. Cenne są zwiady dokonywane w trakcie giełd i targów turystycznych (co jest oferowane, co „idzie” bardzo dobrze, co „nie idzie”, o co pytają, kiedy, ile skłonni są zapłacić kontrahenci, dlaczego tak drogo). Wystawcy nie wykorzystują często pobytu na targach dla zdobywania i aktualizowania wiedzy. Warto dokładnie studiować oferty i obserwować zainteresowanie nimi. zwracając uwagę na stosowane formy promocji.

Nie każdy klient biura podróży w pełni zna swoje życzenia i jest zdecydowany. To wręcz komfortowa sytuacja, gdy pojawia się klient z dużym portfelem gotów zaufać doświadczonemu pracownikowi biura. Takiego klienta nie należy pozostawić. Musi trwać w tym zaufaniu. A tak prawdę powiedziawszy: ileż to biur turystycznych naprawdę potrafi spełnić niemal każde życzenie klienta i jednocześnie przekonać, że jego życzenie pokrywa się akurat z ofertą.

Potrzebne są pomysły i odwaga
Prawdziwą sztuką jest odważne promowanie czegoś zupełnie nowego, zwłaszcza czegoś co nie jest kalką już istniejących koncepcji. Nie od razu Kraków zbudowano. Nie od razu Zakopane stało się centrum narciarstwa, a Sopot modnym kąpieliskiem. Ale przecież turystyczne kariery Gniewa czy Golubia – Dobrzynia zrodziły się już  w latach powojennych.

Trzeba umieć szybko reagować na modę. Gdy na przykład ukazuje się ciekawa poczytna książka,  powstaje chwytliwy film, to wśród ofert  powinna natychmiast pojawić się  wycieczka śladem bohaterów. Wygra ten, kto będzie pierwszy, zrobi to najtaniej i najciekawiej.

Co z turystyką między sezonami. To problem nie rozwiązywany od lat. Biura podróży powinny proponować rzeczywiście  atrakcyjne i relatywnie tańsze oferty a klienci powinni w to uwierzyć i z ofert skorzystać. W obecnej sytuacji mamy bowiem często do czynienia z tak zwanym „błędnym kołem”. Mała frekwencja turystyczna w posezonowych obiektach, wymusza relatywnie wyższe ceny, a wyższe ceny przy jednoczesnym braku atrakcji zastępujących słońce, plaże czy śnieg zdecydowanie odstraszają klientelę. 

W walce ze stereotypami
Przez wiele lat formą wypoczynku były turnusy wczasowe. Dziś pojawia się zapotrzebowanie na wczasy o dowolnej długości pobytu. Ich uczestnicy nie chcą być także skrępowani sztywnymi godzinami wydawania posiłków i odrzucają generalnie transakcje wiązane. Nie powinno się więc warunkować wynajmu pokoju w pensjonacie wykupieniem pełnego wyżywienia czy innych świadczeń. Jednak, gdy zaproponujemy (oczywiście do wyboru) różnego rodzaju pakiety usług dodatkowych, to spotkają się one z zainteresowaniem.

Nie zagospodarowanych pól jest w turystyce wbrew pozorom bardzo wiele. Modna turystyka wodna nakazuje  powrót turystyki na i nad rzeki. Niech znów ruszą statki Wisłą. To niemożliwe – mówią niektórzy, wskazując piętrzące się trudności, problemy nawigacyjne i koszty. Sukces polega na robieniu rzeczy niemożliwych. Turystyka aktywna wymusza inwestowanie w ścieżki rowerowe, organizowanie wypożyczalni sprzętu, ciekawych imprez itd. Nie wykorzystane są szanse rozwoju nizinnej turystyki narciarskiej, choć kaprysy pogody powodują, że inwestowanie w tym kierunku może wiązać się z większym ryzykiem. Ale, przecież nowoczesna technika może zdziałać cuda i dzięki niej możemy zaopatrzyć siebie i gości w sztuczny śnieg. Kaprysy letniej pogody można złagodzić inwestowaniem w sektor spa, a wokół tego sektora rozwijać atrakcje towarzyszące. Turystyka przyrodnicza to dziś oferta dotycząca przede wszystkim obszarów chronionych: parków narodowych, krajobrazowych i rezerwatów. A przecież propozycje powinny pochodzić  z  całego kraju.
Warto kreować atrakcyjność turystyczną także tych miejscowości, które nie będą  zasadniczym celem  turystyki, ale stać się mogą  atrakcyjnymi  punktami etapowymi na szlakach tranzytu.  Jadący tranzytem przeważnie spieszą się, choć nie zawsze. Niektórzy z nich chętnie skorzystaliby z propozycji atrakcyjnego przejazdu być może nawet nieco dłuższą trasa, by coś ciekawego przeżyć zobaczyć i … zostawić  po drodze nieco pieniędzy.
Mówiąc o niszach w turystyce mimo woli przypomina się bajka o Cyganie, który ugotował zupę na… gwoździu. Twórcy turystyki nie raz  dowiedli, że praktycznie z niczego można wykrzesać  atrakcję turystyczną o światowej skali. Tak stało się choćby z upiorem z Loch Ness w Szkocji czy balkonem Romea i Julii w Weronie. Warto pójść tymi śladami.
Dobry produkt to dopiero część sukcesu. Dziś łatwo można wypełnić sklep atrakcyjnymi towarami, a biuro podróży – ciekawymi ofertami. Znacznie trudniej spowodować, aby przed sklepem (biurem) ustawiła się kolejka. Potrzebne są drożne kanały dystrybucji produktu. Niezbędne jest otwarcie biura na współpracę  z regionalnymi i lokalnymi organizacjami turystycznymi, placówkami informacji turystycznej, z których nie tylko należy obficie czerpać wiedzę, ale które trzeba też tymi wiadomościami systematycznie zasilać.

Jan Paweł Piotrowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *